Nie chce ze mną zamieszkać “bo nie”

Zacznę od tego, że mam trzy córki oraz spotykam się z mężczyzną, który nie jest ojcem żadnej z nich, od ponad dwóch lat. Mieszkamy niedaleko siebie bo jakieś 4km może 5. Ja w mieście on na obrzeżach miasta. On pracuje w moim mieście, niedaleko mojego domu.

Spotykamy się od ponad dwóch lat i nie widujemy się nigdy, prócz weekendów. Jeśli już w tyg się zdarzy to kilka razy na przestrzeni roku. Niby przyjeżdża w soboty ale w niedzielę do południa wraca do domu.

Facet jest po ciężkim rozwodzie i został w domu rodzinnym z matką. Niby mu zależy ale nie znam jego najbliższego otoczenia choć on przez te lata zdążył poznać cała moja najbliższą rodzine oraz znajomych. Nigdy nie zaprosił mnie do siebie, niby moje córki akceptuje ale gdy spytałam jakiś czas temu o wspólne mieszkanie oraz jego pomoc w opiece nad nimi stwierdził, że on nie czuje się zobowiązany bo moje dzieci mają ojca a co do zamieszkania ze nie ma takiej możliwości na tą chwilę. I nie bo nie.

Zaczęłam się poważnie zastanawiać czy typ nie jest narcyzem. Oraz manipulatorem. Mnóstwo rzeczy czy jego zachowań mówi na jego niekorzyść. Wydaje mi się, że to nie ma dłużej sensu. Jak sobie z tym poradzić? Chce odejść ale nie potrafię. Boję się samotności…

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.