Nie chce myśleć o tym, że kochanek wraca do domu i przytula swoją żonę

Witam. Zacznę wprost: zdradzam męża… Jesteśmy małżeństwem od 8 lat. Poznałam go gdy byłam jeszcze nastolatką, zachwycona jego statecznością, nutką szaleństwa (jest starszy o 14 lat). Wszystko układało się dobrze do czasu gdy pojawiły się dzieci. Zaczął być nerwowy, wiecznie zmęczony, przestał mnie zauważać, ma pretensje o każde moje wyjście… Są dni kiedy jest pozornie dobrze, uprawiamy seks, aczkolwiek jest to takie bez emocji. Mówi, że mnie kocha, ale nie czuję tego.

1,5 roku temu poznałam kogoś. Jest żonaty, ma dwójkę dzieci. Połączyła nas wspólna pasja do sportu. Z czasem przerodziło się to w jakieś niesamowite pożądanie. Wspieraliśmy się w problemach dnia codziennego, kibicowaliśmy sobie wzajemnie. Skończyło się na namiętnym, pełnym emocji seksie… I tak już od roku spotykamy się…

Nasza relacja to nie tylko cielesność bo dużo rozmawiamy, jak pisałam mamy wspólną pasję. Potrafi mi w środku dnia przywieźć obiad gdy jestem zalatana, potrafi przytulić… Ustaliliśmy, że nigdy nie będziemy ze sobą i obiecaliśmy sobie, że nigdy nie padnie słowo kocham. On daje mi wszystko to, czego w relacji małżeńskiej nie mam.

A naprawdę długo o to walczyłam…z czasem się poddałam. Prowadziłam mnóstwo rozmów z mężem, które zawsze kończyły się niczym. Tkwię w małżeństwie bo tak prościej jakkolwiek to brutalnie nie brzmi. Dzieci uwielbiają tatę, mają tutaj dziadków, dużo ogród, swoje pokoje… Ciężko jest mi z myślą, że zdradzam męża, a z drugiej strony gdy jestem w obecności tego drugiego czuję się kimś, czuję się piękna, doceniana… Gdy razem pokonujemy własne słabości, wtulamy się na końcu sportowych wyzwań, jesteśmy z siebie dumni nawzajem.

Z drugiej strony jest mi ciężko. Mieć świadomość, że on wraca do domu, przytula żonę czy uprawia z nią seks “bo czasami trzeba dla niepoznaki”, bądź znika na weekend z rodziną. Miało to być bez zobowiązań, a jakoś tak psychicznie w to weszłam, że czasami sobie nie radzę. Ciężko jest mi to zakończyć, wiem, że gdy to zrobię to znów zostanę tak naprawdę sama. On próbował to zakończyć 2 razy, ale ostatecznie kończyliśmy rozmowa, że coś nas do siebie ciągnie i nadal chcemy w tym tkwić.

Pracuję na cały etat, opiekuję się dziećmi, jeżdżę z nimi na dodatkowe zajęcia. Tak bardzo chciałam mieć prawo do czegoś dobrego… I mam. A jednocześnie jest to takie złe…

Może ci się spodobać również:
3 Komentarze
  1. Kejsi pisze:

    Tak to sobie tłumacz, że “czasami trzeba dla niepoznaki”. Tymczasem to Ty jesteś piątym kołem u wozu. Zero szacunku do siebie i zero moralności. Oszukujesz swojego męża i ranisz czyjąś rodzinę. Jak to się wyda to zostaniesz sama, z ręką w nocniku (i słusznie). Nawet nie licz, że dla kochanka coś znaczysz.

  2. Dorota pisze:

    Jak ja Cię rozumiem… Wiem że z czasem te spotkania to za mało… Szczególnie że dogadujecie się w wielu różnych kwestiach… Nie dałabym tak rady… U mnie podobna sytuacja… Ale postanowiłam odejść… Padło słowo kocham… I mamy teraz bardzo ciężki czas… Oboje… Ale jak to przetrwamy… Może w końcu będzie naprawdę dobrze… Życie jest jedno tylko

  3. Lalka pisze:

    Ciężka sytuacja. Pani z pierwszego komentarza napisała, że nie masz do siebie szacunku i zero moralności. Moim skromnym zdaniem masz! Jeśli walczysz o siebie, o siebie szczęśliwą to masz dużo szacunku do siebie. Moralność nie ma tu nic do rzeczy. Niemoralne są kobiety które odbijają mężów swoim przyjaciółką! Jak człowiek chce być szczęśliwy to się stara o to. Różnie w życiu bywa,ale podoba mi się twoja wypowiedź na temat “tego” związku. Szczerze nie wiem co ci poradzić bo nie opisałaś całej sytuacji. Nie pisałaś o jego relacjach z żoną. Może powinniście porozmawiać co zrobić z tą sytuacją. Wydaje mi się że, zakochujesz się w nim albo uzależniałaś się od tego co on ci daje, od tego czego brakuje ci w twoim małżeństwie. Jeśli spotykacie się tyle czasu to musi coś między wami być. Gdybyś nic dla niego nie znaczyła to już dawno by to skończył. Dobry seks można mieć również z innymi kobietami, więc skoro to nadal trwa to musisz być dla niego ważna. Całuje i życzę szybkiego rozwiązania problemu. Głowa do góry!!!

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.