Nic nie czuje do dziecka :(

Mam 20 lat, jestem w 7 miesiącu ciąży. Nie ukrywam, że ciąża nie była planowana. Wpadliśmy z chłopakiem. Na początku przerażenie, oboje nie byliśmy gotowi, jednak teraz on się cieszy z dziecka, ale ja niezbyt.

Bym wolała oddać dziecko w dobre ręce, do rodziny, która by go kochała. Nie czuję do tego dziecka nic. Każdy mówił, że jak usłyszę bicie serca na usg, to mi się wszystko zmieni, jak poczuje ruchy dziecka, to mi się wszystko zmieni. Ale jednak to jest już 7 miesiąc ciąży, a mi nic się nie zmieniło. Nie jestem gotowa na tak wielkie zmiany w moim życiu.

Dbam o ciąże z obowiązku. Wiem, że to nie wina dziecka, że we mnie jest, tylko nasza, bo antykoncepcja zawiodła, dlatego wezmę na siebie odpowiedzialność i urodze dziecko, chociaż bardzo tego nie chce. Dodatkowo będę musiała się wyprowadzić z domu 300 km dalej jak urodze. Nie wyobrażam sobie tego.

Za każdym razem jak o tym myślę, to zalewam się łzami. Mam 3 młodszego rodzeństwa w domu, mamę chorą i ojca alkoholika. Niestety nie ma możliwości, żebym zabrała mamę i rodzeństwo do siebie, ponieważ sami z chłopakiem będziemy wynajmować małe mieszkanie, a mamę na wynajem nie stać. Bym wolała zostawić wszystko i zostać w domu, jednak wiem jak chłopaka to zaboli, on ma tylko mnie.

Wiem jak jestem w domu mamie bardzo potrzebna, nawet do codziennych obowiązków np pomoc rodzeństwu z lekcjami, posprzątać mieszkanie, pomoc z zakupami itp. Widzę jak rodzinie jest ciężko z tym, że będę musiała się wyprowadzić i zacząć swoje życie z dzieckiem i chłopakiem.

Młodsza siostra cały czas płacze i prosi, żebym została w domu z nimi, a ja za każdym razem jak ona mnie o to prosi, to wychodzę z domu ze łzami w oczach, żeby tylko nie widzieli jak mi z tym źle. Jestem rozdarta między chłopakiem a rodziną. Wyprowadzając się z domu, czuję, że stracę rodzinę i ich bardzo zranię.

Zostając w domu, wiem jak bardzo zranię chłopaka, on chce mieć mnie i dziecko przy sobie. Bym wolała, żeby to wszystko się skończyło, żeby się okazało, że ta ciąża i wyprowadzka z domu, to tylko zły sen. Jestem za bardzo przywiązana do mamy i rodzeństwa.

Będzie im beze mnie gorzej. Proszę o pomoc, a nie hejty??

Może ci się spodobać również:
2 Komentarze
  1. Monia pisze:

    Pamiętaj, że masz prawo do swojego życia. Jeżeli zdecydujesz się zamieszkać z chłopakiem to nie czuj się winna. Wiadomo, że jesteś przywiązana do rodziny, ale masz prawo do swojej.

  2. W pisze:

    Mysle ze wszystko przyjdzie z czasem, mnie tez nawet po urodzeniu nie zalala fala milosci do dziecka. To ogromna zmiana i zycie w nowych warunkach i nie ma co sie dziwic. Dziecko pokochalam najmocniej ale uczylam sie tego kazdego dnia. Ta niewinnosc, to jak laknie twojej obecności oraz karmienie piersia bardzo mnie zblizylo do dzieciatka. Wyprodwadzka mysle ze to dobry pomysl. Zaczynasz nowy etap w zyciu. Teraz jak dziecko bedzie to i plakanie moze tylko draznic twojego ojca, mamie za duzo pewnie tez nie pomozesz. Zaczniesz miec swoje zdanie nt wychowania i opieki i moga powstac zgrzyty. Rodzina kocha bezwarunkowo, nie moga cie przestać kochac bo zyjesz na wlasny rachunek. Zacznij zbierac wyprawke i zaangażuj sie w dzieciecy swiat a bedzie latwiej. Jeśli kochasz chlopka sprobuj chociaż zalozyc prawdziwa rodzine. Jego milosc i pragnienie dziecka moze bardzo wam pomoc w budowie nowej swiezej rodzinki. Trzymam za was kciuki i zycze samych pomyslnosci ?

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.