Natrętna teściowa

Mieszkamy z mężem osobno mamy swoje mieszkanie mamy małego synka który ma 2 latka. Mąż pracuje za granicą więc z dzieckiem jestem sama. Teściowa jak się syn urodził przychodziła każdego dnia nie pomagać mi lecz żeby sobie z nim posiedzieć jakoś to tolerowałam ale wszystko do czasu powiedziałam mężowi że mam dość ciągłych wizyt. Była u nas co dzień A wiadomo po porodzie wolała bym dojść do siebie w spokoju.

Mąż zwrócił jej uwagę i jakiś czas przychodziła 3 /4 razy w miesiącu bądź my chodziliśmy do niej. Teraz jest ten sam problem bo przyszła do nas w niedzielę później w poniedziałek bo kupiła małemu zabawkę.

We wtorek była obok nas w sklepie więc przyszła w środę postanowiła przyjść bo jej się nudziło w kolejnych dniach nie odbierałam telefonu. W następnym tygodniu napisała że przyjdzie za pół godziny napisałam że mały śpi A ona że jej to nie przeszkadza.

Przyszła do nas i mówi do synka że zrób tej matce nu nu bo przez nią zapominasz babcie bo nie przychodzisz. Wyszłam do kuchni bo poprosiła o kawę A ona szeptem coś mówi do synka no bez przesady. Posiedziała u nas do wieczora A gdy wychodziła mówi do małego ubieraj się pójdziesz do mnie. Ja jej stanowczo że nigdzie nie pójdzie A syn w płacz bo uwielbia spacery. Na to ona że przyjdzie po dziecko jutro i mam mu naszykować rzeczy dla małego. Powiedziałam że nie ona będzie decydować kiedy i gdzie ma iść mój syn.

Pożaliła się swojej córce i gdy pojechaliśmy w odwiedziny do nich nie chciała ze mną rozmawiać była wręcz nie miła. Zapytałam szwagra o co chodzi powiedział ze obie są świecie przekonane że utrudniam teściowej kontakt z wnuczkiem A ona tak mi pomaga w czym ? Bo przyjdzie na kawę i popatrzeć czy w domu mam czysto ? Mąż twierdzi że przesadzam że powinnam jej pozwolić przychodzić kiedy chce.

A czy ja robię coś złego że choć jeden tydzień chce mieć święty spokój? Ugotować obiad wyjść do ludzi A nie ciągle siedzieć z teściowa? Oczywiście wszędzie biorę syna ze sobą teraz ma okres że nie chce nigdzie zostać beze mnie.

A ona w całej rodzinie zrobiła ze mnie wyrodną matkę która zabrania babci kontaktów z wnukiem oprócz mojego synka ma jeszcze dwoje innych wnuczków. Tam nie pojedzie A tu przed sąsiadami jak ona mi pomaga bo teraz sama z dzieckiem A przecież ludzie widzą że nawet śmieci wyrzucić zakupy czy cokolwiek robię z dzieckiem. Nie mam już sił tłumaczyć jej że ja też chcę czasem odpocząć. Czy faktycznie jestem aż taką złą matka ?

Może ci się spodobać również:
3 Komentarze
  1. Marlena pisze:

    Skąd ja to znam….na szczęście mój mąż jest w 100% za mną, nie ma rodzeństwa więc nikt nam się więcej nie wpieprza. O tyle ciężej że mąż u nich pracuje a jako kierowca ciężko znaleźć lepszą posadę (żeby był często w domu).
    Pamiętaj aby trzymać się mocno mu swoim postanowieniom. To Tobie ma być dobrze A nie innym. Miałam ten sam problem, ale już nie utrzymuje kontaktów z tą wariatką 😀 jeśli chce się widzieć z wnukiem niech mąż zaprowadza kiedy może i tyle.

  2. Anna pisze:

    Kochana ja miałam podobny przypadek. Mama mojego partnera dowiedziała się że zostanie babcia to wstyd wielki. Córka się urodziła już znalazła się wielka babcia zaczęła się wtrącać do mojego wychowania dziecka. Postawiłam się jej zapyskowalam parę razy i już rozpowiedziala że ograniczam i takie tam. Dziewczyno nie jesteś zła po prostu chcesz mieć czas dla siebie i dziecka sama A ona jak Ty zechcesz to może Cię odwiedzić.

  3. Iza pisze:

    Dokładnie tak jak napisała poprzedniczka, twardo stój przy swoim. Tobie ma być wygodnie, szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Niech się obraża nie będzie ci przychodzić dupy zawracać i problem z glowy

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.