Naraził mnie na niebezpieczeństwo psując samochód, abym tylko od niego nie odeszła

Cześć dziewczyny. Przeżywałam koszmar, którym chciałabym się z wami podzielić. Zacznijmy od tego że mam 19 lat (urodziny miałam na początku kwietnia), a mój (od dziś były) partner 27. Na początku związku było super.

Później ciąża. Byłam tym faktem zdruzgotana. Chciałam usunąć. Lecz partner zapewniał mnie, że damy sobie razem radę, że cieszy się bardzo więc mu uległam. Po około 3 miesiącach ciąży wszystko się zmieniło. Miał mnie gdzieś, bawił się w najlepsze. Jako, że byłam w ciąży to nie mogłam pić więc on to nadrabiał. Zaczął mnie okłamywać gdzie był.

Pewnego razu napisała do mnie dziewczyna, że ON ma założone konto na randkach i umówili się. Jak się okazało to moja koleżanka z dawnej szkoły. Niestety nie mogłam go przyłapać. Co mu sprawdzałam telefon zawsze ale to zawsze znalazłam konwersacje z innymi laskami. Później zmienił hasło. Założyłam mu nawet aplikację na telefon z lokalizacją. On nie mógł jej odinstalować to kupił nowy telefon. No i było raz dobrze raz wojna.

Dużo faktów, że mnie zdradza, spotykał się z innymi. Ale ostatnio miarka się przebrała. Znikł na dwa dni. Dosłownie. Zero oznak życia. Po czym wrócił jakby nigdy nic i powiedział, że to zrobił żebym miała nauczkę. Urodziłam córkę, ma już 2 miesiące. A on zero pomocy cały czas go w domu nie ma. Wczoraj naprawdę źle się czułam, gorączkowałam od razu wojna, że mam koronawirusa.

(Mieszkamy z teściową) obydwoje na mnie się darli. Kupiłam leki i mi przeszło. Strasznie się kłóciliśmy. Nawet w chorobie miał mnie gdzieś. Kazał mi nawet wyprowadzić się do matki. Ja już niejednokrotnie wyprowadzałam się na jakiś czas do niej żeby się ogarnął po czym wracałam. No i już nie wytrzymałam.

Znęcał się psychicznie nade mną cały czas. Spakowałam siebie i dziecko do auta, zaczęłam wszystko wynosić. Dziecko zniósł do swojej mamy, a mi przy aucie coś poodpinał żeby nie odpaliło. Nawet się bałam, że mnie uderzy. Szarpaliśmy się. Dzisiaj rano naprawił mi to co wczoraj zepsuł przy aucie. Pojechałam. Proszę was dziewczyny o trochę miłych słów bo naprawdę padam..

W dodatku nie mam gdzie się zatrzymać z dzieckiem. Znajomą powiedziała, że przenocuje mnie kilka dni. Ale muszę się rozglądać za mieszkaniem co będzie trudne bo dostaje tylko pieniądze z gminy. Co wychodzi tylko 1.5 tys. A mieszkanie, opłaty plus życie. Z chęcią poszłabym do pracy ale nie mam z kim dziecka zostawić.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.