Nakręcony przez współpracowników romans w pracy

Wiem jak wygląda sprawa, ale chcę poznać Wasze zdanie. Rozpoczęłam prace w lipcu. Poznałam wiele kobiet, jeszcze więcej mężczyzn. Z jednym współpracownicy “nakręcili” mi romans, bo po prostu dobrze się dogadywaliśmy, ale z biegiem czasu to naprawdę zaczęło się dziać. Nie wiemy kiedy, nie wiemy jak. Po prostu.

Facet 10 lat z jedną kobietą, dziecko – w dzisiejszych czasach trochę “normalność”. Spotykaliśmy się przed pracą, po pracy, a w niej udawaliśmy, że jest normalnie, ale tego spojrzenia nie da się ukryć… Zostałam kochanką, przeszkadzało mi to od początku, ale zagryzałam zęby, bo… no właśnie nie wiem dlaczego. Zaczęłam się czuć jak nastolatka. Kiedy jego kobiety nie było zapraszał mnie do siebie. Nie była jego żoną, ale to w tym przypadku niczego nie zmienia. Naprawdę było fajnie, dla obu stron, nadal jest.

Pojawiło się jakieś uczucie, które ciężko opisać. I tak samo ciężko to skończyć, bo trochę chcę, a trochę nie chce. Bo męczy świadomość bycia drugą. Ale męczy też to, ze mogę nie mieć go wcale. Lubię jak na mnie patrzy, jak się do mnie uśmiecha, jak spędzamy razem czas, jak rozmawiamy o wszystkim i o niczym, odkrywamy siebie. Naprawdę nie wiem co robić dalej. Widywanie się w pracy nieuniknione.

Uważam, że to wina nas obojga, nie przypisuje jej jednej osobie. Nie potrafię wymagać żeby rzucił wszystko i był mój, bo jak tylko cos napomknę to mówi, że może powinniśmy to skończyć, a ja wracam do domu i płacze w poduszkę. Z bezradności. Chce wiedzieć co dalej, chce siły żeby moc zrobić to co powinnam. A właśnie, co powinnam?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.