Nadopiekuńczość lewel hard

Dziś żyjemy inaczej niż było to w czasach naszego dzieciństwa. Kiedyś biegaliśmy wielką grupą, bawiliśmy się w podchody, szukanego, graliśmy w palanta, wchodziliśmy na drzewa czy wywijaliśmy na trzepaku. Dziś rodzice trzęsą się o każdy ruch dziecka i maksymalnie przeciągają moment, w którym wypuszczą je same z domu. Dlaczego? Czasem mam wrażenie że nie ufają sami sobie, bo dziecko dość szybko potrafi o siebie zadbać, a ufając mu budujemy jego charakter,

Ostatnio byłam świadkiem dwóch sytuacji. Pierwsza dziewczynka 9 lat chce biec z koleżanką na trzepak albo jechać hulajnogą dookoła bloku, matka na placu zabaw z młodszą córką kategorycznie zakazuje, bo to niebezpieczne. Wspomne, że nie wychodziła na ulicę a nie widziała jej przez 1,5 minuty, wiem bo mój 7-letni syn pojechał dookoła bloku. A z miesiąca na miesiąc jak obserwuje tę sąsiadkę mam wrażenie że córka coraz bardziej się buntuje – ciekawe czemu nie?

Druga sytuacja. Koleżanka wyprawiała urodziny syna na działce ogrodniczej. Zaprosili znajomych i kilkoro dzieci z klasy. Dzień przed urodzinami zadzwonił telefon i przyszedł ojciec jednej z dziewczynek na działkę sprawdzić warunki, aby stwierdzić, czy on może puścić córkę. Rozumiem że jak przeczytał ogródki działkowe to się obawiał, co to będzie ale może wystarczyło zapytać, a nie kontrolować. A poza tym jak się ubrudzi i wybawi to przecież się krzywda nie stanie. A dzieci są wtedy szczęśliwsze.

Ciągle słysze „ale kiedyś było inaczej bezpieczniej” – g*wno prawda, po prostu nie było tylu mediów które nagłaśniałyby sprawy. Kiedyś byli pedofile i ekshibicjoniści, ale albo się z nich śmialiśmy albo ojcowie gonili ich i wymierzali sprawiedliwość. Ok wypadków było może mniej bo nie było tylu samochodów, ale jeśli wychowujemy swoje dziecko to też uczymy je zachowywać się w takim otoczeniu. Podwórko i zabawa z rówieśnikami to najlepsze wspomnienia wielu z nas i czemu odbieramy je własnym dzieciom?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.