Muszę brać chwilówki żeby opłacić połowę mieszkania, a on kupuje drogie samochody

Jestem obecnie w ogromnej rozterce.. Jestem w 6 letnim związku z rok starszym facetem. Ja obecnie nie pracuje (szukam intensywnie pracy) a mój partner (chociaż to słowo dosłownie nie może mi przejść przez klawiaturę) ma stałą, bardzo dobrze płatna pracę. Mieszkamy razem od 3 lat. Wszystkie wydatki typu mieszkanie czy zakupy płacimy pół na pół. Czasem on zapłaci za zakupy więcej lub częściej w miesiącu. On zarabia coś koło 20-25 tysięcy miesięcznie (nigdy nie powiedział mi tak naprawdę ile zarabia) a ja 4 tysiące a czasem bywają miesiące, że jestem bez pracy.

Dlaczego? Dlatego, że jestem po próbie samobójczej i cierpię na dystymie. Jeśli ja nie pracuje to ogarniam sama dom, jeśli pracuje to i tak spada to na mnie. Dodatkowo mam psa. Mam, bo mój facet tylko się na niego zgodził, pod warunkiem że on nie będzie się nim wgl zajmował. Rozumiem to i sama utrzymuje psa (koszt ok 2 tysiące miesięcznie). Żyjemy w małym mieście, którego wprost nienawidzę. Nie mam tu perspektyw na dobrą pracę.

Mój facet zawsze mówił, że szukał partnerki, która będzie ogarnięta i będzie dużo zarabiać. W rezultacie ja często biorę chwilówki, żeby tylko moc zapłacić np za mieszkanie w sensie swoją część. Jednak zawsze to spłacam. Facet nic o tym nie wie. Boję się co by powiedział i pomyślał o tym. Chciałam pogadać o tym, żeby mieć wspólny budżet.

W finalnym rozrachunku on nie widzi rozwiązania tej sytuacji, bo nie chce mieć wspólnego konta (on miałby swoje, ja swoje i jedno wspólne). Nie mam wgl oszczędności. Był czas kiedy zarabiałam 15 tysięcy, ale odłożone pieniądze wchłonęła pandemia o brak pracy. Chciałabym bardzo coś z tym zrobić, ale ja w jego oczach chyba wtedy będę,, panna która leci na hajs i która chce żeby ją utrzymywać”.

Kiedyś jasno podkreślił, że jego matka i ojciec mieli osobne konta (oboje zarabiający ogromne sumy) i on takiej zaradnej partnerki szuka. Bardzo czuję się źle, że jednocześnie chce być niezależna i nie mam wyjścia żeby nie być. Nie wiem co robić dalej… On cały czas mów i, że zbiera dla nas na dom, ale kiedy kupił sobie nowe auto, to cały czas podkreśla, że to JEGO. Może ja po prostu jestem jakaś dziwna i powinnam docenić, że facet zbiera na wspólny dom a nie wydziwiać…

Może ci się spodobać również:
4 Komentarze
  1. Carolina pisze:

    Czy Ty go wogole kochasz ? Czy jesteś z przywiązania ? Byłam w dokładnie podobnej sytuacji, mam jeszcze syna z poprzedniego związku którego “rzekomo” uważał za swoje bo pomagał jak miał ochotę. To co teraz przechodzisz to gehenna nic innego i w najbliższym czasie trafi to szlag ze względu na to, że oboje macie zupełnie inne perspektywy. Twój facet ma wpojone pewne schematy z domu rodzinnego i nie dasz rady nic z tym zrobić. On chce związku jak kopia rodzinnego domu, a Tobie brakuje jego wsparcia w tak prostych rzeczach jak opłacenie mieszkania 🙁 to się będzie ciągło a Ty będziesz w jeszcze gorszym nastroju. U mnie skończyło się tak że wyrzucił mnie z domu. Wydaje mi się, że żadna kobieta nie zasługuje na to by być tak traktowaną lub co gorsza porównywania do tego by była jak jego matka 🤦. Bardzo mi Cię żal. Wiem doskonale co czujesz. Chcesz pogadać pisz śmiało 😉

  2. Monia pisze:

    Skąd 2 tysiące na psa? Czy ten pies jest ze złota? Nie przesadzajmy. A co do partnera to pogadaj z nim poważnie i powiedz jaka jest prawda. Rozumiem, że chcesz być niezależna, ale związek jest od tego aby się wspierać. I to nie jest tak, że na kasę lecisz. Jeżeli Ty masz gorszy czas, on powinien w większości finansowo wszystko ogarniać. Jeżeli on nie będzie miał dobrego czasu, a Ty będziesz w lepszej sytuacji to też mu pomożesz. Dopóki z nim nie pogadasz to nic się nie zmieni. Skoro on nie wie o Twoich problemach to sam się nie domyśli.

  3. Monika pisze:

    2 tyś na psa. Ludzi naprawdę wali na łeb. W Aldim bardzo dobra karma 5 kg za 13 zł z groszem.Dziwny macie układ. Boisz się że Cię zostawi jak się dowie że nie masz PIENIĘDZY? A z czego je spłacasz? Z jego pieniędzy?Nie wiem to strasznie porypany sposób na dalsze życie

  4. Anonim pisze:

    Ja zyję za 1065 zł głodowej renty inwalidzkiej razem z 3 psami i 6 kotami. Chciała bym mieć 2 tyś na życie dla nas wszystkich. Kobieto co ty z pieniędzmi robisz że tyle zzarabiałaś i jesteś goła? Ogarnij się bo zginiesz marnie. Ja mieszkam bez ogrzewania bez łazienki i bez wody nawet. A w domu mam 8 st ciepła zimą i żyję. Dlaczego tak jest? Bo jestem wdową i jestem chora, a nasze państwo daje mi głodową rentę i nie mam nikogo do pomocy.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.