[advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"]

Moje dziecko w rodzinie zastępczej – staram się nadrobić stracony czas

Dziecko moje ma lat 5, od urodzenia w rodzinie zastępczej u mojej rodziny jest. Ja nie byłam zdolna do chowania tak małego dziecka,zreszta zostalam sama,bez domu,w depresji,bez pieniędzy,wiec oddalam im córkę zeby była bezpieczna,kontakt sporadyczny miałam z dzieckiem i tą częścią rodziny która się dzieckiem zajmowała,nie potrafilam tak.poprostu do nich przyjść,było mi glupio,czas mijał, wrogo do mnie się zaczynali nastawiać,bo mnie nie było a mi było glupio wrócić, przewracac ich życie.

Zresztą po porodzie wpadlam w depresje,nie umialam pokochac dziecka,moje zycie nie było niczym sensownym,nie wiedzialam co moglabym jej dac, rodzina by chciala zebym wrocila po dziecko nie jako lump tylko jako porzadna osoba,to też było dolujace,zalamalam sie i pogodzilam sie z tym,ze dziecko jest tam,ja tu…

Kilka miesięcy temu wróciłam, przywrócilam sądowo kontakty i co drugi dzień stawialam się u nich w domu żeby być z dzieckiem,na początku się chowala przedemna i uciekała, lub co gorsza nie odzywała się do mnie, wiec rodzina przeniosła nas na bardziej neutralny grunt, na plac zabaw(akurat było lato) tam razem z dzieckiem i jej ciotka a moją ciotka też spędzałam czas, i faktycznie pomogło, ciotka stała zawsze z boku, ja pilnowalam córki, no i tak spedzilysmy kilka „zapoznawczych”tygodni na zabawach w piachu i na drabinkach.

Może to był błąd,może nie, ale tego dnia kiedy przyszlam pierwszy raz,w sierpniu,od razu powiedziałam „jestem Twoją mamą” , reakcja była dla mnie straszna,bo uciekła,wogole nie zwróciła na mnie uwagi,wiec zostawilam temat na trochę później,bylysmy na placu któregoś dnia,siedzialysmy w piasku i znowu podjelam temat,tym razem była zdziwiona,i powiedziala ze odwraca się od swojego opiekuna w takim razie, ja powiedziałam żeby tego nie robiła,byla zdziwiona że nie jest opiekunki swojej, że jest mama, ale jakby tego nie zrozumiala wogole i znowu sobie poszła.

Trochę się załamałam, czułam ze nigdy nie zdołam dotrzeć do niej w tym temacie,że jak ja wytłumaczę nagle swój powrot,że jest mama i tata, rodzice, że jest moją córką, kim jest mama, jak to wyjaśnię.. próbowałam raz na jakiś czas próbować z nią o tym rozmawiać, chciałam żeby wiedziała po co jestem, po co przychodzę, ale zawsze uciekala.

To było dziwne i zaczęło mnie zastanawiać to, podpytalam raz jej opiekuna o to, powiedziała że wie kim jest mama bo wie że inne dzieci w przedszkolu mają matki. Postanowilam, że będę używać zwrotów ” chodz do mamy”-to był pierwszy zwrot i na początku nie reagowala, ale pewnego dnia zaczęła przybiegać do mnie,jak tak mowilam, albo mówiłam mama to, mama tamto, ale ona mi po imieniu uparcie.

Przywyklam, chodź było mi przykro. Dziś mija około pół roku, kiedy prawie codziennie jestem z dzieckiem,wciąż jest z opiekunami,ale juz teraz od kilku miesiecy jezdzi do mnie do domu prawie codziennie, już mowi ze mnie kocha i jest przywiazana do mnie bardzo, ja zresztą też bardzo ją kocham. Dziś pierwszy raz powiedziala do mnie „mamo”..

Myslalam ze się rozplyne.. to było najcudowniejsze co moglam w życiu uslyszec, te „mamo,grasz z nami?” ” mamo, bawimy się?” Po raz pierwszy poczułam ze to moja córeczka, że mam dziecko.. moje, ukochane. Czuję ze wstapila we mnie siła, ktora sprawi że nie zostawię jej nigdy już, że także bardzo ją kocham i że jest tylko moja..

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.