Moja córka to chłopczyca

Moja córka to taka chłopczyca. Chodzi w spodniach dresowych, kumpluje się tylko z chłopakami, chodzi po drzewach. Tylko, że teraz wkracza w wiek dorastania (bo ma już 11 lat) i chciałaby też kumplować się z dziewczynami. Jakiś czas temu rozmawiałam z moją kierowniczką w pracy i jej córka (ma imię zaczynające się na A.) też jest taka chłopczyca.

Okazało się, że chodzą do jednej szkoły, tylko jej córka jest o rok starsza. Kilka miesięcy temu zorganizowałyśmy spotkanie naszych dzieci. Było fajnie, dziewczyny zaczęły się dogadywać, nawet wymieniły się numerami telefonów. Potem już same spotkały się kilka razy. Wszystko wyglądało pięknie. Kłopoty zaczęły się, kiedy moja K. zaprosiła A. do siebie na noc. Najpierw na polu pokłóciła się ze wszystkimi kolegami K., a potem wieczorem naśmiewała się z jej pokoju, zabawek i wszystkiego. Na koniec koło 23 kazała się zawieźć do domu, bo źle się czuje. Mąż już spał, ale musiał się ubrać i zawieźć małą gówniarę do domu. Rano moja córka oświadczyła, że nie chce się już spotykać z A. i ma jej dość. Uznaliśmy, że ma takie prawo i to jej wybór i w sumie nic nie możemy na to poradzić.

W następnym tygodniu mama A. unikała mnie jak ognia w pracy. Chociaż jest moją bezpośrednią kierowniczką. Myślałam, że jest jej wstyd za zachowanie córki i to temu. Podeszłam do niej i zgadałam o to, a ona popatrzyła na mnie jakbym była nienormalna i zaczęła mówić, że gdyby wiedziała, że moja córka taka jest, to nigdy by nie pozwoliła, żeby się kolegowały. Nie wiedziałam o co chodzi, ale okazało się że ta gówniara naopowiadała matce, że koledzy K. ją bili i wyzywali, a moja córka kazała jej spać na podłodze i chciała jej przykleić do włosów plastelinę. Nie chciała słuchać moich tłumaczeń, że to nieprawda, bo przecież byłam w domu. Jeszcze mi się oberwało, że nie potrafię zapewnić bezpieczeństwa jej córce. Od tej pory czkawką odbija mi się to całe koleżeństwo. Moja córka ma w szkole kłopoty, bo A. się po niej wozi. Ja mam w pracy przechlapane, kierowniczka się do mnie nie odzywa i myślę o zmianie pracy. Wolałam jak zadawała się z chłopakami, bo co najwyżej przychodziła z rozbitym kolanem. Już nigdy więcej nie będę się wtrącała w to, jakich kolegów ma moja córka i wszystkim radzę to samo.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.