Mój synek zmarł ale mam dla kogo żyć

Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę. Pierwsze dziecko urodziłam krótko po ślubie, mają nieco ponad 20 lat. Niestety synek zmarł. Jednak nie od razu, lekarze wmawiali mi że jestem przerważliwiona, gdy mówiłam że dziwnie oddycha i że coś jest nie w porządku.

Gdy w końcu zlecili badania, wyszedł problem z serduszkiem, podjęli leczenie, jeździliśmy po szpitalach, ale się nie udało – mój aniołek odszedł. Poźniej urodziłam jeszcze dwoje dzieci – kocham je nad życie ale boje się, że będę dla nich nadopiekuńcza przez to co przeszłam. Utrata dziecka, to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w życiu. Muszę być silna i żyć dla tych, którzy nadal mnie potrzebują. Czasem winię siebie, czasem lekarzy, ciężko ostatecznie rozprawić się z przeszłością, a zapomnieć się zwyczajnie nie da…

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.