Mój narzeczony to typowy tateł

Muszę się komuś wygadać,bo już nie mam siły 🤦‍♀️

Pewnie każda z was słyszała określenie „tateł”,a więc mój narzeczony idealnym przykładem…

Zaczęło się już jak byłam w ciąży. Ten okres przeżywałam dobrze ale on uważał inaczej… Gdy staliśmy w kolejce narzekał,że musi czekać itp. Gdy ktoś zdecydował się nas przepuścić to grzecznie odmawiałam bo czułam się dobrze a jestem zdania,że inni też muszą stać i czekać na kolej.

Apogeum zaczęło się na spacerach z małym…Przykład? Idziemy do sklepu,on prowadzi wózek,nagle zjeżdża na ulice tłumacząc że źle mu sie idzie chodnikiem. Auta go omijają i widać było nienawiść w oczach kierowców. Po krzykach na środku ulicy stwierdził że „on idzie z dzieckiem i jemu wolno isć srodkiem ulicy”…………

Jak idzie na zakupy to komentuje,że on jest z małym(!) prawie rocznym z dzieckiem i mają go przepuścić w kolejce,pomijając fakt że synek jest bardzo grzeczny i ani razu nawet nie jęknął na zakupach.

Dochodzi do tego,że wstydze się z nim gdziekolwiek wychodzić bo niewiem co mu strzeli do głowy… Nie potraficie sobie wyobrazić tego zażenowania z nim w sklepie.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.