Mój narzeczony nie interesuje się córka a praca na etat nie jest dla niego

Z moim chłopakiem jesteśmy razem od ponad 3 lat. Od 2 miesięcy jesteśmy rodzicami. Nasz związek od początku nie należał do najłatwiejszych, oboje mamy ciężkie charaktery.

Prawie całą ciążę byłam sama, bądź z moimi rodzicami, gdyż moj facet chciał rozkręcić biznes, poświęcał temu 100% swojej uwagi, zainwestował w niego pieniądze, przez, które do dziś są dlugi.

Odradzałam mu te inwestycje, ale stało się, niekrytykowałam go. Urodzila się nasza córka, a w raz z tym jak pewnie wiele z Was wie zmieniły się moje priorytety. Córka stała się najważniejsza.

Mój chłopak mieszka sam, nie pracuje, kończy studia. Ja mieszkam z rodzicami. Jakiś miesiąc po porodzie narzeczony bardzo chciał żebym się przeprowadziła do niego. nie chciałam się na to zgodzić skoro nie pracuje nie miał jak nas utrzymać. Mam swoje małe pieniądze ale nie wystarczyłyby na utrzymanie rodziny. zaproponowałam mu pójście do pracy,ale on powiedział że praca na etat nie jest dla niego. Zaczął rozkręcić kolejny biznes. Córka nie interesuje się za bardzo. Kiedy jadę z nią np. do lekarza i proszę go żeby był zawsze ma ważniejsze sprawy na głowie.

Nie odwiedza jej, bo nie lubi moich rodziców. wszystkie wydarzenia rodzinne jestem sama ostatnio zostaliśmy zaproszeni na roczek mojego chrzesniaka, ocsywiscie nie poszedl, bo on nie ma czasu. kazał mi po wszystkim przyjechac do niego na noc.

Jedyna forma spotkań to kiedy ja przyjdę do niego na weekend. Od pewnego czasu zaczęłam analizować nasz związek doszłam do wniosku że przestało mi zależeć. nie dogadujemy się na żadnej płaszczyźnie, mój facet wszystko dosłownie wszystko neguje. praktycznie każdy rozpoczęty temat kończy się tym ze chcemy co innego. Były kłótnie o chrzciny, szczepienia, o to, ze córka zostaje z moimi rodzicami. Wszystko zawsze jest ŹLE.

Myslalam ze tylko że mną ma ten problem, ale ostatnio odwiedziła naszą coreczke jego rodzina. jego babcia z którą jest bardzo zzyty, rozmawiała ze mną i powiedziała, ze nie miała pojęcia, ze zrobił się tak ciężki w rozmowie. najwięcej kłótni dotyczy pracy. On zarzucił mi że dla mnie liczą się tylko pieniądze A nie jego szczęście A ja uważam, ze w naszym przypadku dobrobyt córeczki jest ważniejszy.

W ostatnim czasie zaczęłam go unikać, nie chcualam do niego przychodzić. już dość powiedziałam mu że mamy oddzielne wizje zycia I lepiej sie rozejsc niz wychowywać dziecko w klotniach. Zaczął krzyczeć grozić samobójstwem nie chciał mmie wypuścić z domu. wszystko przy naszej córce. sytuację się powtarzały. powiedziałam że dopóki tak będzie się zachowywał dziecka nie zobaczy. za każdym razem w momencie takich kłótni padały słowa ze izoluje go od córki i on zacznie ja zabierać do siebie. szkoda ze sobie o niej przypomina kiedy ja nie chce sie spotykać.. nie chce tego ciągnąć na siłę, nie chce zabierać córce ojca, nie robię tego. Ale nie będę jak niewolnik przychodzić do Pana żeby sie spotkał ze swoim dzieckiem. sytuacja bez wyjścia…

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Justyna pisze:

    Masakra. Niedojrzaly ojciec dziecka. Wlep mu alimenty. Pewnie będzie miał jakieś widzenia. Staraj się trzymać sztame z jego rodziną, babcią. Niech on się ogarnie. Ma nie tylko prawa do decyzji o zyciu córki (chrzest, szczepienia) ale też obowiązki. Dziecko ma żyć na poziomie na jakim on żyje. Niech zapewni wam mieszkanie i życie. Przychodzenie do niego to błąd. Przyzwyczaja go że tak może być na dłuższą metę. On ma na codzień spokój a ty dziecko na głowie. Pewnie masz przyjść z dzieckiem do niego a wraz za tym pomoc finansowa twoich rodziców bo inaczej nie dacie rady. Pewnie jesteście stosunkowo młodzi. Cóż czas dorosnąć.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.