Mój facet mnie okrada na kwoty liczone w tysiącach

Witam. Piszę z dość ciężkim tematem. Jestem ze swoim partnerem 6 lat. Zostałam przez niego raz okradziona na dość dużą sumę 2 tysiące zł. Gdy zauważyłam, że pieniądze zginęły to wtedy się przyznał.

Płakał i tłumaczył, że musiał oddać dawny dług i wszystko mi odda co do złotówki. Jakoś mu to wybaczyłam, znalazł pracę dorywczą i część mi oddał. Przez chwilę było dobrze, ale ostatnio zginęło mi 1,5 tysiąca, gdy go zapytałam czy to znowu on, wyparł się.

Zaczął swoją gadkę, że raz to zrobił to przecież więcej by tego nie zrobił. Nie wierzę mu w ani jedno słowo. Od tego czasu nie widzę w domu jego plecaka z, którym zawsze wracał po pracy, nawet w aucie go nie ma. Gdy zapytałam o plecak stwierdził, że jest w szafce w pracy i zapomina go wziąć do domu. Wiem, że zbliża mu się wydatek i wiem, że pieniędzy na niego nie ma.

Mam wrażenie, że te pieniądze są w jego szafce pracowniczej właśnie na ten cel. Dziewczyny czy ja oszalałam czy mój facet to zwykły złodziej? Ogólnie jest człowiekiem zamkniętym w sobie, tajemniczym. Ja mam burzę mózgu, nie potrafię wybić sobie tego z głowy, że mógł znowu mi to zrobić.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.