Miał być ślub, a jest rozstanie

Po półtorej roku związku rozstałam się z mężczyzną, z którym planowaliśmy wspólną przyszłość. Oboje byliśmy po przejściach, oboje po rozwodach. Ja mam dwójkę kilkuletnich dzieci, on jest bezdzietny. Wszystko zaczęło się poważnie psuć kiedy wspólnie zamieszkaliśmy.

Wcześniej, przez rok spotkań w weekendy, uczucie między nami się rozwijało i wszystko szło w dobrą stronę. Były plany o wspólnym życiu, domu, ślubie i dziecku. A kiedy zaczęliśmy je powoli realizować, co zawsze było moją inicjatywą, to zaczęło się psuć. Coraz więcej było kłótni i pretensji, obrażania i milczenia. Mam wrażenie, że oboje po prostu stchórzyliśmy. Lęk przed ewentualną porażką we wspólnym życiu, spowodował ta porażkę już na starcie. Szkoda…

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.