Mężczyzna tyran odbiera mi wolność

Poznałam fantastycznego faceta poza granicami Polski, pojechałam do pracy na wakacje. Chciałam wrócić bo zależało mi na służbie w wojsku. Tylko, że miałam mega nieudane związki, wiem co to jest toksyczna, patologiczna miłość.

Wiem, że z nim chce być, mamy wspaniałą córkę traktuje nas codziennie bardzo dobrze i z wzajemnością ale on do czasu jest taki kochany do czasu kiedy ktoś do mnie napisze w sensie messenger.

Jestem osobą kontaktowa. Mam w Polsce rodzinę, wielu znajomych, gdzie z większością zerwałam kontakt właśnie ze względu na niego ale nawet jak pisze do mnie koleżanka – pretensje, napisze kuzyn – pretensje. Wielu ludzi zablokowałam byle by mieć spokój ale czy tak ma być. Dać się ubezwłasnowolnić? Nie mieć nawet trochę prywatności?

Chce jeszcze powiedzieć, że do pracy też nie mogę iść, a tym bardziej do takiej w którym mam kontakt z płcią przeciwna, a ginekolog dobrze, że to był starszy człowiek bo do młodego bym nie mogła iść….

Nie raz dostaje jakieś wiadomości od nieznanych ludzi, że ładna itp. i pretensje do mnie, że piszą chociaż albo spławiam od razu albo od razu blokuję ale to jest moja wina mimo iż mam profil zablokowany z każdej strony…

Przegląda mi wiadomości z pretensjami, a później się śmieje. Jak tak można? Bez zaufania nie ma związku ale nie mogę mu nic zarzucić, tylko ta zazdrość, a jak usunę jedyna rzecz przez którą mogę się chociażby z rodziną kontaktować to znaczy, że nie mam ani trochę własnej wolności.

Nie wychodzę z domu, nie maluję się, a buty jak zamówiłam na lekkim korku to mi powiedział, że mogę sobie w nich wychodzić ale nie z nim…. Chcę być kobieta, nie niewolnica ale nie chce się poddać bo serio jest wspaniały.

Zamykanie mnie w złotej klatce nie pomaga, a ja zaczynam się co raz bardziej buntować. Wiem, że to ten facet, od początku traktuje mnie naprawdę dobrze. Jest mężczyzna też gotującym, więc w niedzielę mogę sobie posiedzieć z dzieckiem, a to on zapiernicza w kuchni. Mogę obudzić go o 3 w nocy, że chciałabym herbatę bo źle się czuję, czy jak coś mnie boli ale zastanawiam się czy to też nie jest jakaś forma ubezwłasnowolnienia.

Coraz częściej się zastanawiam czy nie ma kompleksów na swój temat tym bardziej jak mi powiedział, że na mieście się wszyscy na mnie patrzą ze zafascynowaniem, a potem na niego, że on niby do mnie nie pasuje. Jestem osobą ciut wyższa od niego, a on ma brzuszek dość tęgi ale ja go kocham za wszystko i za ten jego „kaloryferek” , a nie zapominajmy, że na początku zawsze widzisz wizualność, a do tego doszedł fantastyczny charakter ta ciepłość.

Nie wiem jak to nazwać. Nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa w nieszczęśliwości.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.