Mąż, piwnica i alkohol

Nie wiem czy cos jest ze mna nie tak.. jestem w 8 m.c mamy w domu dwuletnie dziecko a moj maz kazdy mozliwy wieczor spedza w piwnicy w towarzystwie sasiada, kazdy wieczor kiedy nie musi wstac rano do pracy a pracuje na zmiany.

Probowalam w ciazy uspokoic sie, nie klocic sie z nim, nie czepiac chociaz bylo mi cholernie przykro, ze moje towarzystwo kompletnie go nie interesuje… ale wczoraj kiedy o 19 powiedzial, ze wychodzi na chwile zaraz wraca a wrocil po 5 godz oczywiscie wypity cos we mnie peklo.

Napisalam mu, zeby nie probowal klasc sie ani do mnie ani do naszego syna bo nie bedziemy wdychac tych oparow. A mieszkanko mamy malutkie ledwo salon z aneksem i pokoik syna.

Kiedy wrocil urzadzil sobie oczywiscie kapiel przy muzyce, zaczal rozswiecac swiatla bo musi sie napic zjesc mial gdzies, ze my spimy i kiedy go nie wpuscilam do lozka i na sile probowal sie polozyc do naszego syna dostalam szalu, wywalilam go z pokoju, rzucilam obraczka, zachowalam sie jak wariatka i mam wyrzuty sumienia ze nad soba nie zapanowalam ale chyba zebralo sie we mnie tyle zalu, ze peklam.

W rezultacie udostepnilam mu to lozko i wyladowalam na podlodze bo syn tak sie rozkopywal, ze nie dalo sie z nim spac. Czy ja mam jakas zryta banie, ale czuje sie samotna a maz nic sie o mnie nie troszczy, jestem na l4 zajmuje sie domem i mlodszym synem, ktory potrzebuje duzo uwagi, jest bardzo energicznym dzieckiem, robie zakupy, obiady, sprzatam, usypiam syna, wstaje do niego w nocy rano wstaje razem z nim maz co najwyzej czasem odkurzy choc zazwyczaj robie to jak go nie ma, a jest mi juz ciezko, bardzo boli mnie kregoslup bo mialam z nim problemy juz przed ciaza i potrzebuje troche wsparcia i uwagi zwyczajnie…

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.