Mąż nie chce jechać ze mną w podróż

Hej, może Wy tutaj pomożecie… Jak w tytule – mąż nie chce jechać ze mną na wspólne zagraniczne wakacje. Nigdy nie byliśmy razem za granicą. Byliśmy kilka razy w Polsce, ale pogoda nie dopisała (cały czas padał deszcz), miejsca pozostawiały wiele do życzenia. Jeśli chodzi o koszta wychodziło podobnie jak wakacje za granicą… W poprzednim związku sporo podróżowałam, więc mam porównanie.

Nie chodzi o pieniądze, ponieważ mamy sporo oszczędności, własne mieszkania i brak kredytów, nikt w rodzinie przewlekle nie choruje. Mąż nie boi się latać, bo pochwalił mi się kiedyś, że latał helikopterem czy czymś podobnym, więc nie chodzi też o strach przed lataniem. Z dzieckiem chętnie w tym czasie zostanie babcia, która zaoferowała pomoc na ten czas (nie mieliśmy nawet podróży poślubnej, a minęło już kilka lat o naszego ślubu), nie ma też najmniejszego problemu, aby polecieć na krócej i w trójkę.

Ja odbijam się od ściany, słyszę, że nie i koniec, że pieniądze przydadzą się na „czarną godzinę”. Nie wiem dokładnie co by to miało być, ponieważ sam na niczym nie oszczędza. Myślę o podróży z moją mamą i dzieckiem, ale czy wtedy muszę mieć zgodę ojca? Czy najlepiej postawić go przed faktem dokonanym? Trochę zaczynam się dusić… Nigdy nie przypuszczałam, że mąż będzie mieć tak ograniczone horyzonty. W pewnym momencie już nawet mnie obraził, gdy jak co roku wałkowałam ten sam temat. Nie będę pisać co to było, bo to żałosne. Poczułam się jakbym dostała w twarz. Myślę o rozwodzie, chociaż w pozostałych kwestiach jesteśmy raczej zgodni.

Myślę, że warto wspomnieć o tym, że zawsze jest u swoich rodziców na każde zawołanie. Oni twierdzą, że nie podróżowali i my też nie musimy, więc wsparcia u nich nie mam żadnego (jego rodzeństwo i dzieci, nie za często, ale co jakiś czas podróżują). Przed ciąża, w ciąży, po ślubie i teraz jedzie im pomóc, a ja zostaje (wtedy sama, a teraz już z dzieckiem). Może ta bariera wynika z tego wychowania? Wydaje mi się, że to beznadziejna sprawa.

Zapowiedziałam już, że nie wybieram się na żadne wakacje w Polskę, bo poprzednie były kompletnym niewypałem. Zaczyna brakować mi sił i chęci. Dla jednych to mogą być problemy pierwszego świata, a dla mnie to totalna porażka. Nie tak wyobrażałam sobie spędzanie wolnego czasu z mężem…

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. IwonKa pisze:

    Rzeczywiście to jest powód do rozwodu. Kobieto ocknij się. W Pl też są fajne miejsca.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.