Matka hejtująca

Przepraszam, ale muszę… często widzę tutaj posty matek, które chcą się poprostu, po ludzku wyżalić, a spotykją się z falą krytyki. Jestem jedną z ,,TYCH” matek, które siedzą na ,,państwowym”, bo nie mam możliwości podjęcia zatrudnienia, tak żyję z 500 plus i alimentów na syna, wraz z synem.

Mieszkam w mieście, które jest najbardziej rozwinięte w branży produkcyjnej, a praca jaką mogę dostać, to praca na 2 lub 3 zmiany. Powiesz droga MATKO HEJTUJĄCA, że dla chcącego nic trudnego… ja też chcę i nie mogę. Do sprzątania, wykładania towaru, zamiatania ulic stoi kolejka. Chcąc podjąć pracę trzeba przedrzeć się przez tłum chętnych.

Praca zdalna? Powiesz- pracuj przez internet.. ok pracuj..tylko gdzie? Gdzie się zgłoszę, muszę mieć wkład własny na początek… , ,dziecko do przedszkola, Ty do pracy” – to zdanie aż kłuje w oczy ,kiedy KU…A TY NAPRAWDĘ CHCESZ, A NIE MOŻESZ.

Syn 4 lata, od 2 miesiecy chodzi do przedszkola, od 2 miesiecy regularnie choruje, nadpobudliwy ruchowy, inaczej problematyczny… Przedszkole mówi ,,Pani nie może iść do pracy, bo syn jest męczliwy dla nauczycielek, kiedy stanie się zbyt nerwowy, zadzwonimy po Panią, odbierze Pani syna”.

Opieki do dziecka brak, dziadków, ciotek, wujków, sąsiadów, ojca dziecka , partnera BRAK. Powiesz mi MATKO HEJTUJĄCA- ,,trzeba było myśleć, zanim rozkładałaś nogi”a ja Ci powiem kochana, że myślałam… dziecko było planowane, partner był cudowny, a jak zaszłam to maska mu spadła. Nie nie jestem z tych, co widzą winę tylko w facetach… Ratowałam związek 9 razy, niestety nie udało się. I tak w moim przypadku to ON nie dał rady i nie przezemnie, a przez swoje własne dzieciństwo.

A więc jestem sobie sama jak palec w doopie i powiedz mi i innym kobietom w położeniu podobnym do mojego, co mają zrobić? Brać dziecko do pracy? Czy wynająć opiekunkę i oddać jej to co zarobię? Mieszkam z babką. Ona płaci za mieszkanie, ja robię zakupy, tyle na ile mogę. Jak ja nie dam rady, kupi ona, ale są chwile, że jak i babce się odmieni, bo uzna, że za mało odłożyła w tym miesiącu do skarpety, to już zakupy się kończą. To co kupię, zjada mój syn. To co kupi babka, też oszczędzam dla dziecka. W dzisiejszych czasach, żeby moje dziecko zjadło chleb z mielonką, ja jem chleb z Delmą… śmieszne? Moje dziecko je jabłko, ja jem obierki z jabłka… śmiej się… mi i wielu kobietom do śmiechu nie jest… wiele z Nas przez to przechodzi, ale trudno się do tego przyznać w realnym świecie.

Nie jestem patologią, nie jestem brudna, nie piję, nie ćpam, nie przyprowadzam mężczyzn do domu, ani nie spotykam się z nikim od 2 lat. Jestem normalna. Pomyśl droga MAMO HEJTUJĄCA, że ta mama, którą mijasz codziennie w drodze do swojej pracy, ta czysta, normalnie ubrana, z czystymi włosami, prowadząca ze ręke swoje dziecko, to mogę być JA.. ta co wpierd…la obierki po jabłku i której łzy się stawiają w oczach, kiedy mija inne matki spieszące się do swych prac.

My też marzymy o pracy, o wsparciu, o normalności… czasami jest to Nam odebrane, nie dlatego, że jesteśmy LENIWE, a dlatego, że nie MOŻEMY. Wyrazy podziwu dla wszystkich matek, dla tych hejtujących i dla tych, które tak jak ja, nie mogą zrobić, tego czego pragną. Chcąc nie chcąc jesteśmy ludźmi.

ZANIM POSTAWISZ NA KIMŚ KRZYŻYK, ZAPYTAJ CZY KRZYŻ TEJ OSOBY, NIE PRZYGNIATA JEJ PŁUC.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.