[advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"] [advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"]

Marysia ważniejsza niż córka

Cześć
Dziewczyny zastanawiam się nad odejściem. Jestem młodą mamą córeczki, żyję z narzeczonym już 5 lat, od kilku miesięcy mamy dziecko.
Gdy poznałam partnera palił zioło, wszystko w nim było poza tym super, ale to zioło mi się nie podobało.

Poznaliśmy się w pracy zabiegał o mnie i kumplowaliśmy się, w końcu zaczęliśmy być razem. Spotykając się stopniowo przekonywał mnie że palenie jest ok, z czasem mi się spodobało i paliliśmy oboje. Gdy rok temu zdecydowałam że chce mieć z nim dziecko myślałam że przestanie palić jak urodzę, pod koniec ciąży musiałam leżeć w szpitalu. Przychodził do mnie do szpitala spalony. Milczałam choć oczywiście nie podobało mi się to bardzo ale był to niezwykle ciężki czas dla nas obojga więc przymykalam oczy, myślałam musi odreagować.

Obecnie oczywiście nadal pali, gdy przychodzi z pracy marudzi że zmęczony, że wolałby być w domu z dzieckiem tak jak ja, zdarza się że ma pretensje że nie ma obiadu,ale nie patrzy na to że dziecko dużo płacze i chce być na rękach. Ja nie mam żadnych uzależnień, w momencie gdy zdecydowałam się na dziecko rzuciłam wszystko. Proszę go żeby przestał palić, ale on wini cały świat i trudne dzieciństwo za to że jest uzależniony tylko nie widzi winy w sobie. Wiecie nie uważam że zioło jest strasznie złe, ale mając dziecko i pałac partner nie może pomagać przy dziecku, bo nie zostawię mu dziecka pod opieką gdy jest spalony.

Mówię sobie że to nie alkohol nie ma agresji ale za to, ze wszystkiego też żartować sobie nie można, a partner nie umie zachować się poważnie gdy rozmawiam z nim po raz kolejny o tym jak bardzo przeszkadza mi jego nałóg.

Dziewczyny jak myślicie odejść do rodziców, rozbić dziecku rodzinę? Czy zostać i przymknąć oczy i tolerować te ziolo?

Dodam że partner nie jest miłością mojego życia w jakiś sposób go kocham ale mam mu wiele do zarzucenia względem naszej relacji ale tu chodzi nie o mnie a o dziecko które on bardzo kocha, sama pochodzę z domu gdzie uzależnienia ojca uprzykrzaly mi dzieciństwo i nie chce takiego losu dla córeczki. Jednak ciężko też się cały czas denerwować tym że znów idzie na skręta zamiast zająć się córką by mnie odciążyć.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.