Mam wyrzuty sumienia, że jestem złą matką

Hej mam 38 lat i syna 3 lata. Zacznę od początku mieszkam w małym miasteczku, mąż jest spawaczem pracuje w Niemczech. Pracuje 8 tygodni i 2 w domu. Czasem dłużej. Teście mieszkają dość blisko ale są starsi i rzadko nas odwiedzają. Mieszkam na 4 piętrze, blok bez windy.

Wszystko ogarniam sama dziecko, zakupy, dom, rachunki, opiekuje się niepełnosprawnym dziadkiem (nikt inny nie może) ale nie o tym. Syn nie chodzi jeszcze do przedszkola bo od ponad roku mamy rehabilitację 2 /3 razy w tygodniu z powodu stawów biodrowych i kolanowych. Tu dziadek, tu dziecko, a w tym wszystkich jeszcze pies.

Czasem mam wyrzuty sumienia, że gdy syn śpi wieczorem bądź rano nie budzę go tylko biegiem lecę z tym psem żeby zdążyć zanim się synek obudzi. Nie zdarzyło mi się abym przyszła, a syn nie spał ale boję się, że pewnego dnia te 5 minut będzie za długo i coś się stanie. Czy jestem złą matką bo zostawiam go na dosłownie 5 minut żeby pies się załatwił? Próbowałam nauczyć psa siku na mate ale nie da rady.

Sąsiadki to starsze kobiety, które nie chcą przyjść na te 5 minut, pytałam chyba już wszystkich. A w tym całym bajzlu czuję się sama. Daje rade fizycznie ale psychicznie już gorzej. Mąż przyjeżdża do domu odpocząć czyli leżeć przed tv i oglądać coś, wyjść z dzieckiem czy psem na spacer a ja dalej ogarniam obiady, dziadka, dziecko i jeszcze dochodzi mi jedna osoba.

Pierwszy tydzień gdy jest z nami jest ok – 2 dni prania, później czas dla nas. Następny tydzień to robinie słoików, smażenie kotletów, szykowanie ubrań. Rzadko sypiamy ze sobą bo on kładzie się około 21.30 a ja w tym czasie jeszcze sprzątam, muszę wykąpać dziadka, podać leki, wyjść z psem, wymieść śmieci… Gdy już się obrobię – on śpi.

Mam tyle na głowie, że nie daje już rady a co rusz to a to teściowa chce gdzieś jechać, a to z teściem do lekarza, a ja w tym wszystkim sama. Zaciskam zęby bo muszę. Ostatnio się źle poczułam ciągle uczucie, że zaraz upadnę nie byłam w stanie normalnie przejść kawałka bo kręciło mi się w głowie. Tego dnia miałam jechać z teściem do lekarza. Zadzwoniłam, że się fatalnie czuję i nie jestem w stanie prowadzić auta, to co usłyszałam? Że sobie wymyślam bo nie chce mi się jechać.

Czy ja nie mogę chorować? Poszłam do lekarza, dostałam leki i jest lepiej. Mąż każe odpocząć… Powiedzcie mi kiedy mam to zrobić? Moja rodzina mieszka prawie 300 km ode mnie. Ja sama z tym wszystkim psychicznie wysiadam, jeszcze ten strach, że zostawiam synka samego nie daje mi spokoju. Po prostu czuję, że dłużej nie dam rady.

Powiedzcie mi co robić? Czy to cos złego, że mały zostaje chwilę sam? Czy ja nie mogę się źle czuć? Czy nie mogę choć jeden dzień leżeć i nic nie robić? Nie mam już sił. Zawsze pomagałam jak ktoś poprosił. Pamiętam jak dziś, że przed świętami kobieta napisała, że nie ma z dziećmi co jeść napisałam do niej 4 siaty zakupów zaniosłam za dziękuje. Nie jej jednej w życiu pomogłam.

Mam za dobre serce i za bardzo mnie to wszystko rani. Ja pomagam wszystkim kto poprosi a sama nie mam w nikim oparcia…

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.