Mam wyrzuty sumienia, że jestem złą matką – druga część

Piszę tu jeszcze raz bo było pełno komentarzy, że psu nie wystarczy 5 minut. Chodzi o to że jeśli syn spi to wychodzę na te 5 minut żeby się załatwił. Gdy syn wstaje robie śniadanie dziecku dziadkowi i sobie. Wychodzimy na spacer około godzinę. Wracam do domu ogarniam dom idę z młodym na zakupy. Szykuje obiad zanoszę do dziadka mieszka w mieszkaniu obok. Jest niezdolny do samodzielnej egzystencji ma już 87 lat.

Moja rodzina przeprowadziła się na wieś 300 km dalej w sensie moja mama bracia i tata. Dziadek chciał tu zostać wiec został kilka lat później poznałam mojego męża fart chciał tak, że mieszka obok mojego dziadka. Teraz na starość nie ma się nim kto zająć a ja mieszkam najbliżej. Co do męża rozmawiałam z nim wiele razy, że nie chce żeby wyjeżdżał, że nie daje rady z tym wszystkim. Ale on traktuje mnie jak swoją matkę, że skoro ona dala rade z dwójką dzieci i robiła koło nich wszystko do tego jej mąż alkoholik nic jej nie pomagał ja też dam rade.

Fizycznie daje rade gorzej z moja psychika bo nie czuje wsparcia w mężu ani w rodzinie. Wiadomo dziadek część rzeczy robi sam ale gotowanie sprzątnie i leki czasem pomóc w kąpieli są na mojej głowie. Dziecko też samo się nie wykąpie muszę mu pomóc. Z psem wychodzę tak często jak się tylko da spacery minimum 4 po godzinie. Nie chce go nigdzie oddać bo jest z nami od 6 lat. Kupiliśmy go kiedy pracowaliśmy oboje w Polsce. Dziadek też był samowystarczalny.

A teraz po prostu mam dość tego, że mąż mnie nie wspiera. Jego rodzice ciągle czegoś ode mnie chcą a jak tylko powiem, że nie pojadę czy nie przyjdę to dzwonią do męża z pretensjami, że oni są po siedemdziesiątce a muszą tułać się busami skoro ja użytkuje jego auto. A jeżeli mąż wraca i oczekuje, że będę kucharką, sprzączką i praczką, a wieczorem pełna energii do zbliżenia. Tak się po prostu nie da. Nie daje rady z tym wszystkim.

Kilka razy w roku mój brat przyjeżdża do dziadka i zajmuje się nim jakiś czas. Pytacie czego nie przyjdzie opiekunka służę z odpowiedzią Dziadek choruje na zaburzenia psychiczno-lękowe. Przez co jedynymi osobami które mogą przy nim być jestem ja i mój starszy brat. Pamięta nas doskonale. Dla niego czas zatrzymał się na roku dwutysięcznym. Chce aby te ostatnie lata swojego życia przeżył w mieszkaniu, w którym spędził całe swoje dorosłe życie.

Napiszecie pewnie, że byłoby mi lżej jeżeli ktoś by do niego przyszedł była Pani kilka razy ale Dziadek miał straszne ataki paniki a wole mu tego oszczędzić. Mąż wróci za 5 tygodni może coś się zmieni po naszej rozmowie choć szczerze w to wątpię

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.