Mam marzenia, których nigdy nie spełnię przez mieszkanie w tym chorym domu

Piszę żeby się trochę wyżalić. Mam 20-parę lat, męża, super córkę, zdrową, mieszkamy z teściami i tu jest problem. Nalegam na męża żebyśmy odkładali powoli na nowy dom albo poszli razem na stancję. Nie chcę tu mieszkać…

Problem w tym, że on uważa, że dom na niego i nie musimy pchać się w kredyt. Że zrobimy remont i będzie okej, a prawda jest taka, że nienawidzę tu mieszkać. Teściowa wiecznie ma problemy o nic, chodzę poddenerwowana. Jego cała rodzinka, siostry, które udają najmądrzejsze, podśmiewają się i w ogóle mniemanie jak u królowej. Nie umiem z nimi gadać bo nie mam o czym.

Jestem prostą, cichą dziewczyną, która nie robi problemów, a te dogadują. Wiecznie plotki z mamusią… Nie chce tu być, czuję, że marnuje sobie tutaj życie… Mieszkamy na zadupiu totalnym, nie ma tu żadnych znajomych, same starsze osoby w okolicy. Nie mam nawet koleżanki żeby wyjść na kawę z córką.. O pracy nie wspomnę bo ciężko w okolicy a tym bardziej, że nie mam opieki dla małej. Mąż za granicą, od niedawna zaczął jeździć aby zarobić na ten remont.

A ja? Utknęłam. Siedzę z jego matką i żałuję każdego dnia bo chciałabym się wyprowadzić, żyć na osobno. Mąż problemu nie widzi i przez to kłótnie.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.