[advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"] [advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"]

Macierzyństwo, które sie nie udało

Są tematy tabu, których poruszac nie wolno, które są zbyt wstydliwe, by się przyznać … i nie chodzi tu ani o wstydliwe choroby, o upodobania seksualne, czy zdrady, lecz o macierzyństwo.
Dzieci są błogosławieństwiem, macierzyństwo jest stanem, w którym kobiety odnajdują szczęście, sens życia, same siebie.

Najpiękniejszy czas w życiu itp, itd … a powiedz tylko, że tak nie jest to Cię zjedzą. Więc nie mówię, milczę i cierpię w ciszy. Mam dwójkę dzieci, oby dwie ciąże były zaplanowane, nie żadne wpadki, ale do teraz zastanawiam się jak do tego doszło. Pierwsze dziecko chyba dlatego, że latka lecą, że wszyscy, że to oczywista kolej rzeczy, chciałoby się coś więcej, a drugie dlatego, żeby starszy miał rodzeństwo, żeby nie był sam na świecie, że będą się razem bawić i trochę z nas zejdzie. Teraz sama nie wiem.

Wiem tylko, że żałuję, choć są kochane to wolałabym by ich nie było. Czuję się uwiązana, zamknięta w złotej klatce, wypalona, całe życie im podporządkowane. Dzień wypełniony płaczem, krzykiem, prośbami i groźbami … od samego rana, bo do przedszkola nie chce iść, bo koszulka nie ta, bo buciki nie takie, bo włosów nie uczesze, przez popołudnia bo chce bajkę, bo jedno drugie ugryzło, pociagnęło za włosy, zabrało zabawkę, po wieczory, bo nie chce się umyć, nie chce spać, bo mleczko, kaszka, siusiu, kupka …

Przy odrobinie szczęścia mam czas dla siebie po 20-21, a zdarza się i 22-23 i nie mam już na nic siły.
Nie mam żadnego hobby, bo niby kiedy?
Nie spotykam się z ludźmi, bo z biegającymi dziećmi to nawet porozmawiać się nie da
Nie wychodzę na miasto, zapomniałam co to impreza i jak wygląda knajpa, czy restauracja
Przytyłam niesamowicie, bo nie mam jak wyjśc na siłownię i nie mam nawet na to kompletnie sił

Nienawidzę swojego życia, nic mnie nie cieszy, z mężem ciagle się kłócę, mój wymarzony ogród zmienić się w pobojowisko, w mieszkaniu mam stare meble, bo nowych szkoda – przeciez i tak zniszczą.
Nienawidze weekendów, bo to oznacza, że nie będe mogła odpoczywać 8 godzin w pracy
Ninawidze wakacji, bo to oznacza, że będę miała je na głowie 24h
Czekam tylko, aż pojadą do dziadków, czekam aż zaczną wyjeżdżać na kolonie, zaczną wychodzić z znajomymi, żeby mieć czas dla siebie – DLA SIEBIE.

Czasami zazdroszczę innym mamom, które odnajdują się w macierzyństwie, które czerpią z niego radość, szczęście, siłę, które uważają ten okres za najpiekniejszy w swoim życiu. Też bym chciała móc tak powiedzieć, ale niestety tak nie jest.

I jak już tak wszyscy zasną, padam zmęczona do łóżka i zastanawiam się, czy kiedyś jeszcze będę szczęśliwa? Po co mi to było? co ze mną nie tak? Dlaczego nie potrafię cieszyć się tym wielkim szczęściem jakim są dzieci? Dlaczego jestem złą matką?

I płaczę w poduszkę nienawidząc swojego życia i nienawidząc siebie.

Może ci się spodobać również:
6 Komentarze
  1. Julia pisze:

    Tak , tak czasem jest. Nie pociesze, ale rozumiem i wiem,że jest wiele kobiet ,które czują dokładnie to samo. Zazdroszczę tym, które w macierzyństwie odnalazły radość. Kocham moje dziecko, najbardziej na świecie ale macierzyństwa nie znosze

  2. Jaa pisze:

    Całkowicie Cię rozumiem. Mam to samo. Czytam jakby swoją własną historię. Nigdy nie zrozumiem co skłoniło mnie do pierwszego dziecka. Drugie zaplanował sobie maz, bez konsultacji ze mną. Obecnie odliczam czas aż wyjdą z domu i pójdą na swoje. Z dala ode mnie.

  3. M pisze:

    mam to samo 😞

  4. Ona123 pisze:

    Mam dokładnie tak samo. Z tym że jedno dziecko jeszcze za małe na przedszkole więc nawet nie mam tych 8 godzin. Rozumiem Cie doskonale i sama zadaje sobie podobne pytania. Pocieszam się tylko, że za kilka lat będzie lepiej. Mam nadzieję. Nikt nie ostrzega kobiet zanim znajdą w ciążę, że stracą całe swoje dotychczasowe życie, że wszystko będzie inaczej. Bądź silna. Trzymaj się.

  5. Dora pisze:

    Zanim się zdecydowałaś na pierwsze, trzeba sobie było odpowiedzieć na pytanie, czy ja naprawdę tego chcę, czy to robię, bo takie są oczekiwania…

  6. Roksi pisze:

    Jakbym czytała o mnie… Mam 3 dzieci i mam tak samo… Często chce wyjść, trzasnąć drzwiami… Czuje się okropnie bowiem że momentami jestem złą mamą, ale ja nie mam siły nawet czasami aby pójść do WC. Jestem osłabiona , wykończona psychicznie i fizycznie już jak tylko otworze oczy. Średnie dziecko budzi wszystkich krzykami, płaczem, jęczeniem . Wstaję z bólem głowy i lazami w oczach „dlaczego mnie to spotkało” . Marzę o cofnięciu czasu, bo już nie zdecydowałabym się na dzieci. Mogą mnie przeklinać inne matki, ale zdania nie zmienię. A jeszcze te pytania „kiedy następne”? Sama już mówię że prędzej na skrobankę pojadę niż miałabym rodzić kolejne dzieci.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.