Los nie zawsze nam sprzyjał…

Mam pewien problem, chciałabym poznać opinię innych Jestem w związku od 2 lat, wiem że to nie długo, ale nasza relacja nabierała od początku dużego tempa, bardzo dużo czasu spędzaliśmy razem od początku praktycznie każdą wolną chwilę, po 4 miesiącach zamieszkaliśmy razem, ja bardzo szybko wiedziałam że go kocham i bardzo szybko przychodziły mi takie myśli do głowy że chcę być z nim zawsze. On wcześniej nie miał żadnej dziewczyny, którą by dążył prawdziwym uczuciem, był na początku mocno nie dojrzały, nie wiedział do końca jak się funkcjonuje w związku długotrwałym, w pewnym momencie miał wątpliwości, to był najcięższy dla mnie okres, usłyszałam wiele przykrych słów m.in, że nie wie czy mnie kocha tak ja jego ,że boi się że mógłby mnie zdradzić, ja z początku w ogóle nie mogłam w to uwierzyć, nie mogłam sobie wyobrazić jak moglibyśmy się rozstać, mówił też że może by się wyprowadził w końcu tego nie zrobił. Czas ten był dla mnie cholernie trudny, miałam w sobie siłę do rozmowy z nim o wszystkich wątpliwościach, przeszło mu po jakiś 2 miesiącach tak zupełnie, ja to przeżywałam łącznie przez 4 miesiące, czułam się nie pewnie, czas ten tak jak pisze był bardzo ciężki, ale bardzo nas to zbliżyło, mówimy sobie od tamtego czasu o wszystkim. Tak naprawdę po całym tym okresie wyprowadziliśmy się zmielilismy mieszkanie, w nowym mieszkaniu czuliśmy się najszczęśliwsi na świecie, człowiek tego nie docenia na codzień, ale byliśmy po prostu szczęśliwi, nasz związek był w tym okresie oparty na prawdziwej miłości, szczerości, czułości, na wszystkim co potrzeba do prawdziwego związku, jesteśmy też dla siebie przyjaciółmi, czujemy się przy sobie świetnie. No i żeby nie było zbyt idealnie coś dziwnego się zaczęło jakieś 2 tygodnie temu, przez tydzień byłam sama u rodziców i nie odczuwałam takiej ogromnej tęsknoty jak wcześniej, myślałam o nim co robi, czekałam aż zadzwoni napisze, ale nie myślałam o nim tyle co wcześniej był to też szczerze mówiąc pierwszy raz kiedy widziałam że 100 %pewnością że mnie kocha, że chce ze mną zawsze być i wiedziałam że niedługo chcę mi się oświadczyć, byłam po prostu spokojna o nas dlatego chyba nie myślałam aż tyle o nim. Jednak jak wróciłam do domu miałam straszne wyrzuty sumienia z powodu braku takiej głębokiej tęsknoty, później on musiał wyjechać na tydzień, i myśli kłębiły mi się w głowie, czułam presję że muszę za nim tęsknić bo jak nie to oznacza że coś jest nie tak ze mną… Byłam cały tydzień sama i przeszłam jakiś tragiczny proces w głowie z wyrzutów sumienia z powodu tęsknoty po tygodniu, nie wiem czy go kocham teoretycznie wiem ale nie czuję tego tak jak wcześniej, na żadne z poważnych pytań nie umiem sobie spokojnie odpowiedzieć, czuję się obecnie tragicznie, nie wiem co mam ze sobą zrobić, mam chwilę że myślę że zwariuje od tych pytań, nie jem prawie, nie śpię za dużo myślę o wszystkim 24 na dobę, nie wiem jak sobie pomoc i co robić, do czasu tych „wątpliwości” byłam przekonana że kocham go najbardziej na świecie i byłam bardzo szczęśliwa, teraz nie wiem co robić.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.