Lekarz zalecił aborcję

Mieszkam na wsi, bardzo małej, wszyscy się znają, ba 1/3 całości to moja rodzina, bo rodzice podzielili swoją ziemię między całe nasze rodzeństwo, żebyśmy postawili sobie domy, a jest nas dziesięcioro.

Gdy urodziłam drugie dziecko ginekolog odradzał mi trzecie ze zwględu na moje zdrowie, uważał również że jest duże prawdopodobieństwo, że dziecko nie będzie zdrowe. Przypadek sprawił, że antykoncepcja, w bardzo stresującym czasie zawiodła. Zaszłam w trzecią ciążę. Lekarz zlecił najróżniejsze badania prenatalne i twierdził, że dziecko będzie niepełnosprawne, a może nawet warzywo do końca życia i z jego punktu widzenia wskazana jest aborcja. W swoim otoczeniu nie mogłam nawet o tym wspomnieć, wiara jest tu tak silna, że nie przyjęliby do wiadomości że w ogóle to rozważam. Bałam się, ciągle odkładałam wyjazd na usunięcie mojego dziecka, mąż bał się że mnie straci, a mieliśmy już dwoje dzieci, chciał jechać ze mną i nikomu nic nie mówić. W końcu okazało się że jest już za późno, muszę urodzić. Przez całą ciąże się denerwowałam, bo na każdej wizycie słuchałam o wadach i deficytach w rozwoju mojego malucha.

Uciekałam w wiarę, która mimo wszystko u mnie też jest silna, nieustannie się modliłam. Możecie myśleć co chcecie, ale dla mnie to co mnie spotkało, to cud. Urodziłam zdrowe dziecko, syn ma już ponad pół roku, jest silny, duży i całkowicie zdrowy. Dziękuję za to Bogu. Jemu zaufałam i powierzyłam resztę swojego życia, podejmując decyzję, że co ma być to będzie i że w razie czego będę zajmować się niepełnosprawnym dzieckiem. A teraz mam troje kochanych i rezolutnych urwisów. Mimo, że nikomu nie życzę tego co przeszłam, to teraz jestem szczęśliwa i jestem dowodem na to że lekarze i ich skomplikowane badania mogą również się mylić.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.