Kumple z pracy swatają mojego męża z koleżanką

Witam, proszę doradźcie bo chyba mam już paranoje, a może się mylę i nie mam czego się obawiać. Zacznę od początku może być trochę chaotycznie bo emocje biorą w górę ale to chyba zrozumiałe. Mój mąż w okresie wiosenno-letnim jeździ na rowerze do pracy. Zaczął po pierwszym lockdawnie i poznał grupę ludzi, którzy od kilku lat tak jeżdżą. Mówił, że są bardzo fajni zwłaszcza dwóch chłopaków bardzo się polubili, są tez dziewczyny. Kilka.

I chodzi właśnie o jedna z nich. Oni wszyscy wiedza, że mój mąż ma żonę i dzieci. Jedna z nich zaczęła mojego męża zapraszać na imprezy on oczywiście odmawiał zawsze. Raz go spytała czy by nie poszedł z nią 🤦‍♀️. Odmówił. Pytała dlaczego. Tych dwóch chłopaków mówiło mu, że ona leci na niego. Ale on myślał, że robią sobie jaja. Dodam, że to towarzystwo jest bardzo zżyte ze sobą i pewnie im powiedziała o tym. Mąż miał przerwę przez zimę i zaczął jeździć z nimi koło dwa miesiące temu znowu.

Tych dwóch kolego kilka razy zapraszali go do pubu ale on odmawiał bo zawsze były dziewczyny z nimi powiedział, że jak będą mieli ochotę iść ma piwo bez towarzystwa dziewczyn to on z chęcią z nimi wtedy pójdzie. Ja byłam zdziwiona, że nie dał im numeru telefonu do siebie ani oni tez nie maja do niego. Namawiałam go wręcz żeby poszedł na imprezę co z tego ze są dziewczyny. Tydzień temu miał iść do jednego z nich i miał być to męski wieczór. Po czym mój mąż ukradkiem się dowiedział, że jeden z tych chłopaków jednak zaprosił dziewczyny a zwłaszcza ta która leci na niego.

Mój mąż oczywiście nie poszedł ,ale dało mi to do myślenia i zaczęłam go namawiać a on mi wtedy powiedział o niej. Twierdzi, że nie odbierał tego tak jak teraz na to patrzymy. Pewnie poprosiła jednego z nich, że jak by się mój mąż zgodził na jakąkolwiek imprezę to żeby jej dał znać. Dodam jeszcze, że mój mąż był kiedyś w sklepie około domu i ona akurat tez przyszła bo szła na imprezę zaczęła go namawiać i ciągnąć żeby poszedł z nią. Oczywiście nie poszedł. Teraz jak z nim rozmawiam to mówi, że faktycznie było coś na rzeczy bo ona zawsze uśmiech do niego jak podjeżdżał patrzyła na niego jakoś dziwnie ale nie przymuszał żeby coś mogła chcieć od niego, a tym bardziej, że nie dawał jej żadnych powodów żeby tak myślała.

Mówi, że nawet z nią nigdy nie rozmawiał tylko „cześć „ ona do niego dochodziła i prosiła żeby szedł na imprezę z nią. Sam stwierdził, że nie będzie już z nimi jeździł skoro oni nie potrafią uszanować jego zdania skoro mówi, że nie szuka dziewczyny, a oni po kryjomu na sile chcą go z nią ze swatać. Wczoraj jak wracał z pracy dojechał do tego jednego chłopaka i powiedział, że nie fajnie się zachował i odjechał on próbował go dogonić ale mu się nie udało. I dlatego się pytam – czy mam jakieś paranoje czy jest coś na rzeczy?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.