Kolejny raz zostawił mnie samą z dziećmi

Nigdy nie chciałam, aby moje dzieci miały takie życie jakie ja miałam, zawsze chciałam mieć pełną rodzinę, aby dzieci miały dom. Faceta poznałam 15 lat temu, to była przyjaźń, która przerodziła się w miłość kilka lat później. Urodziłam mu dwoje dzieci i w pewnym momencie zauważyłam, że on nie radzi sobie z alkoholem. Próbowałam pomóc jednak nie chciał pomocy, a nikt z jego rodziny nie chciał mi pomóc, aby on zrozumiał, że ma problem, który niszczy naszą rodzinę.

Kiedy nasze dziecko miało rok zrozumiałam, że nie jestem w stanie mu pomóc, że musi sam zrozumieć, że ma problem. Na mitingach aa mówili, że musi upaść na dno aby zrozumieć lub nie. Długo biłam się z myślami co mam zrobić z jednej strony kochałam go szczerze i nie chciałam się rozstawać, a z drugiej nasze dzieci widziały go pijanego i awanturującego się.

Nie chciałam, aby były wyśmiewane przez znajomych. Postanowiłam się rozstać nie widząc żadnej poprawy z jego strony ani chęci zmiany. Postawiłam warunek, że może widywać dzieci ale ma być trzeźwy i niestety przychodził pod wpływem, że dzieci nie chciały z nim się widzieć, a każda wizyta kończyła się wyzwiskami. (alkohol powodował że z cudownego człowieka stawał się potworem).

W końcu wyczuwałam po głosie, że jest pijany i nie pozwoliłam przyjeżdżać do dzieci. Kazałam odezwać się jak wytrzeźwieje. Kiedy dowiedziałam się, że moje dziecko jest chore i nigdy nie będzie normalnym dzieckiem załamałam się. Odezwałam się do niego prosząc o pomoc wsparcie powiedział, że ok a następnego dnia, że mam iść do psychiatry skoro sobie nie radzę.

Minęły dwa lata nie miałam z nim praktycznie kontaktu. Oczywiście wiedziałam mniej więcej jak żyje bo miałam świeże informacje od kogoś z jego rodziny. Dowiedziałam się że, upadł na dno, że pije, że nie ma co jeść, że chodzi po zupy dla biednych.

W święta dowiedziałam się że ma dziewczynę. Zabolało mnie to ale cieszyłam się, że może ona będzie miała jakiś wpływ na niego i mu uda się pomóc. Postanowiłam zadzwonić do niego po nowym roku z nadzieją ze stanął na nogi. Przyjechał do mnie spotkał się z dziećmi.

I przyjeżdżał tak codziennie, nasze 3 letnie dziecko było nim oczarowane, a ja byłam szczęśliwa, że on jest trzeźwy, że mówi, że mu zależy, że widzę, że nawet noszenie na barana dziecka nie staje się problem którym kiedyś było bo go ubrudzi.

Zaczął u mnie nocować, jeść, kupowałam mu tytoń i jedzenie, aby miał w domu u siebie co jeść bo miałam wyrzuty, że komornik mu zabrał cała wypłatę na poczet alimentów. Nie chciałam, aby był głodny. Nie chciałam być jego wrogiem.

Zaczął u mnie nocować i zauważyłam, że nie chce uprawiać sexu raz na 5wspolnych nocy.
Zaczęłam pytać dlaczego, co się dzieje bo skoro zapewnia mnie, że mnie kocha i nie przeszkadza mu, że jestem gruba to co się dzieje, usłyszałam że sex nie jest najważniejszy a on się boi, że nie sprosta moim oczekiwaniom.

Wyjaśniłam, że oczekiwań nie mam ale sexu to mi brakuje bo przez dwa lata go nie miałam i teraz mogła bym codziennie aby nadrobić braki. Kiedy dostał przelew to pojechałam z nim do jego domu i tam zbliżyliśmy się kochaliśmy się jak dawniej, wracając do mnie jemu coś odbiło zaczął mi mówić, że on to przemyślał, że my nie pasujemy do siebie

Nie rozumiałam sytuacji bo 5minut wcześniej pakował rzeczy w plecak aby mieć u mnie na zmianę. Obiecał dziecku, że przyjedzie więc go namówiłam aby przyjechał po drodze nie wiem jak ale coś wziął bo nagle oczy miał czerwone szkliste i gadał od rzeczy. Pokłóciliśmy się pod domem i stwierdził, że idzie do kolegi, że ma mnie dość bo coś zrobiłam (nie wiem co).

Odpuściłam poszłam do domu do dzieci nagle zadzwonił czy ma wracać mówię, że tak zeszłam na dół i ledwo stał na nogach wciągam go do domu gdzie 5 minut później zasnął i na śpiocha go rozbierałam do spania. O 3 wstał do pracy mówiąc mi, że nie pasujemy do siebie. Pytałam o co mu chodzi ale on, że to co zrobiłam to on uważa, że ja jestem nienormalna ( nie wiem co bo cały czas od czasu aż zaczął przyjeżdżać byłam mega spokojna i opanowana).

Siedzieliśmy w kuchni pijąc kawę, próbowałam zapytać o co chodzi ale ciągle mówił to samo.
W pewnym momencie wstał poszedł pod prysznic aby ogarnąć się przed pracą a ja siedziałam szukając w głowie odpowiedzi. Umył się, wypił kawę i ubrał wychodząc powiedział część.. Zadzwonił jeszcze powiedzieć, że znów mu zniszczyłam związek (sam postanowił zakończyć znajomość z kobietą, z którą się spotykał opowiadał o niej, że to niezła latawica i własne dzieci ma gdzieś i wychowają je ich ojcowie a ona już jest w kolejnym związku).

Napisałam mu SMS że skoro zakończył to niech nie pisze niech da mi spokój bo miał okazję rozmawiać. W nocy zadzwonił jego kolega, z którym rozmawiałam i ten stwierdził, że on ma problem z piciem i że pewnie się najarał. Radził z nim pogadać ale z nim się nie da rozmawiać bo on nie widzi problemu.

Tak właśnie zostałam znów sama z dziećmi. Chciałam z nim być bo nikogo nigdy nie kochałam tak jak jego jest ojcem moich dzieci był kiedyś moim przyjacielem, a stał się kimś kogo nie poznaje.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.