Kocham partnera, ale naszego dziecka nie

Część kobiet przyznaje, że jest z partnerem tylko ze względu na dziecko. Ja mam zgoła odwrotnie. Kocham mojego faceta, a dziecko jest bo jest. To on chciał, żebym urodziła. Ja wolałam usunąć, ale jednak tego nie zrobiłam. Czasami żałuję (w sumie praktycznie codziennie), ale to inna sprawa.

W naszym związku jest różnie, dość średnio. Dlatego dopuszczam możliwość, że prędzej czy później jednak się rozstaniemy. I jeżeli już do tego dojdzie, to chciałabym, że dziecko mieszkało z nim. W końcu to on go chciał, ja chciałam usunąć. Myślę, że to byłoby uczciwe rozwiązanie, żeby dziecko zostało z tym rodzicem, który je chciał. A ja mogłabym je odwiedzać czasami no i oczywiście płacić zasądzone alimenty, bo biorę odpowiedzialność za swoje czyny. Byłabym takim weekendowym tatusiem tylko w wersji damskiej.

I tak się zastanawiam, czy ze mną coś nie tak. Czy są kobiety, które mają takie same lub podobne myślenie. Kocham partnera, ale naszego dziecka już chyba nie. Do niczego nie jest mi potrzebne i tylko mi bruździ w życiu. Oczywiście rozumiem, że ono nie ponosi winy więc staram się nie okazywać mu prawdziwych uczuć i udawać dobrą matkę.

Kocham partnera, ale czasami myślę, że mogłabym nawet poświęcić nasz związek, żeby pozbyć się z mojego życia tego dziecka.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.