Kocha dziecko, ale nie pomaga i mnie uderzył

Część! Dopiero dzisiaj odkryłam tę stronę. Chce się podzielić swoją historią,wiem że może znaleźć się ktoś kto ma podobną sytuację. Będzie długo… Jestem w związku 7lat. Zaszłam w ciążę tuż przed 18 urodzinami, chodziłam do szkoly więc nie bralam slubu,dziecko jest na mnie. Pierwsze dwa lata mieszkaliśmy u moich rodziców. (kochających,troskliwych rodziców, oraz dziadków). Ojciec dziecka pomagał w opiece, jednakże nie było go na codzien. Był co drugi dzień na parę godzin.

Meczylo mnie to, bo nie tak powinna wyglądać rodzina,moi rodzice zajmowali się malym, kupywali mu mnostwo rzeczy po wielu kłótniach przejściach po dwoch latach udalo się nam kupić mieszkanko na kredyt, spore w bloku. Byłam bardzo szczęśliwa dołożyłam do wkładu wlasnego kupilam prawię wszystko do domu. Pierwszy rok płaciłam rachunki, wszystko co dostał mały było od moich rodziców.

On dawał 400zl na zakupy. Starczało nam. Później mały poszedł do przedszkola ,ja do pracy zarabiam i się dużo zmieniło odkąd pracuje daje na zakupy rachunki szkole ubrania zachcianki syna, sobie rzeczy też kupuje sama. A on płaci tylko kredyt i czynsz łącznie 1200zl a zarabia koło 4000tys nic nie daje na syna nic na zakupy. Zaszłam w kolejną ciążę i pracuje ciągle bo mi nie przysługuje macierzyńskie i zwolnienie (umowa zlecenie) a pieniążki potrzebne. Ale nie wiem jak długo dam radę więc proszę go aby się skladac na wyprawkę po 100zl zeby pozniej było lżej,ale on mówi że nie ma i dał mi 50zl Wszystko jest na mojej głowie , a ja nie daje już rady zarabiam 1300zl. Zaczęły się kłótnie awantury ,seksu brak (ja nie chcę) jestem zmęczona przychodzę z pracy odbieram malego i muszę zrobić wszystko posprzątać,ugotować zająć się dzieckiem a on? Koledzy piwko .Zero pomocy .Kocha małego , ale jest inny niż kiedyś. Kłócimy się przy dziecku on się wydziera, ostatnio mnie uderzyl, każdą kłótnie słyszy moje 4letnie dziecko bardzo to przeżywa .

On za każdym razem krzyczy że mam się wynosić bo mieszkanie na niego a ja nie mam papierów że dałam na wkład własny . Mam gdzie wrócić mam rodziców ale oni mają malutkie mieszkanka za małe 36metrow2. Tym bardziej że syn ma tu swoje życie o którym marzyl ma mamę i tate razem. Ale my nie umiemy razem już żyć. Nie kochamy się. Nie chce rezygnować z mieszkania ale nie chce aby moje dzieci patrzyły na kłótnie, szarpaninę mój płacz. Pomóżcie co mam robić .Nie chce iść na lokatorne ,boje się nie mam stałej pracy, jestem w ciąży i z 4letnim dzieckiem. Nie trzyma mnie miłość do niego a te cholerne mieszkanie .

Boje się powiedzieć komu kolwiek prawdę . Rodzice nie wiedzą co się dzieje ,myślą że jestem szczęśliwa szczesciara .Niestety tak nie jest..

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.