Jestem żałosna :(

Ostatnio dotarła do mnie jedna bardzo istotna informacja – jestem żałosna.

Pracuje na pełen etat w dużym biurze w centrum Warszawy jako analityk danych. Nie jest to moze praca marzeń jednak spełniam się w niej i liczę że za jakiś czas będę mogła pójść wyżej. Zupełnie inaczej myśli mój mąż. Wieczny ideał. Maestro. Teraz zapewne pojawią się pytania po co sie z nim wiązałaś skoro wiedziałas jaki jest, pewnie ty też coś robisz zle… Możliwe, ale wczesniej tak nie było, teraz wszędzie znajduje problemy. Tak jak w przysłowiach, zupa za słona, kapcie za zimne, seksu za mało.

Staram się dla niego jak tylko moge, kiedy jego potrzeby nie są zaspokojone to jest koniec. Nawet nie powinnam sie mu pokazywać, dopóki nie ogarnę domu czy nie zrobie obiadu. Bo pan sobie życzy i pan musi dostać, wtedy jest jeszcze jakoś. Ale tylko do nastepnego dnia. Owszem zdarzają się dni, w ktorych on też się stara… nie paść po 6 piwie przed 15. Mam juz tego coraz bardziej dość i nie mogę już dłużej o tym wszystkim myśleć. Czasem chciałabym po prostu uciec, jednak nie jest to takie proste, bo na poczatku grudnia mam termin.

Tak tak, wszyscy wiemy, jesteś głupia, nie zabezpieczaliście sie, po co ci dziecko. Ja o tym wszystkim wiem jednak po prostu za późno, teraz chciałabym po prostu jakoś z tego wyjść. Jestem zakopana po uszy w problemach, samoocena jest przy samej ziemi. Jestem po prostu żałosna, aż tak żałośnie żałosna, że sama tak o sobie myślę. A jeszcze niedawno byłam najszczesliwszą osobą na świecie. Tak mi sie przynajmniej wydawało.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.