Jestem tą byłą i staram się go odzyskać

Z moim ex miałam burzliwy związek…
Poznaliśmy się przez portal randkowy na studiach i w sumie nasz związek rozpoczął się od łóżka. Byliśmy razem rok. Było fajnie. On był przystojny, mądry, zabawny, jednak coś się psuło, zaczęliśmy mieć inne zdania, potrzeby. Zerwaliśmy z mojej inicjatywy, ale ciągle do siebie pisaliśmy, rozmawialiśmy – jako przyjaciele. Po półtora roku wpadliśmy na siebie . Opowiadał, że co jakiś czas spotyka się dziewczynami z portalu ale to krótkie związki, lub jedna, dwie randki. I tak kolejny raz zaczęliśmy się spotykać.

Niestety po roku tym razem to on zerwał ze mną. Stwierdził, że oczekuje teraz czegoś innego, głębszego w związku. Było mi przykro, ale myślałam, że jeszcze się zejdziemy. Ciągle do siebie pisaliśmy, wysyłaliśmy fotki. Byłam pewna, że nam się uda. Inicjowałam spotkania…

Kiedyś napisał, że spotyka się z fajną dziewczyną, opisał ją w samych superlatywach. Po tym ja też znalazłam sobie faceta, tak żeby po prostu jakiegoś mieć. Byliśmy razem z pół roku, zerwałam i od razu napisałam co tam u niego, tęskniłam, miałam nadzieję, że znowu uda nam się być razem. Ciągle był w tym swoim szczęśliwym związku. Przez rok skupiałam się na pierwszej pracy, egzaminach i jakoś sobie to odpuściłam. Jednak zobaczyłam ich wspólne fotki na fb, dowiedziałam się, że razem mieszkają. Byłam załamana. Sama nie wiem co we mnie wstąpiło, ale stwierdziłam, że muszę go odzyskać.

On pracuje w wielkim korpo, rzuciłam dobrze prosperującą prace, kiedy przyjęli mnie na obsługę klienta u nich. Pierwszy raz, niby przypadkiem spotkałam go dopiero po miesiącu. I znowu zaczęliśmy pisać, on nieraz dopytywał o moją szefową, itp. Byliśmy na wycieczce integracyjnej, ale on był z kolegami ze swojego działu. Pomimo iż gadaliśmy, popiliśmy, nie udało mi się nic osiągnąć…

Z tydzień temu poprosiłam go o pomoc z kotem – ostro zachorował i wiedziałam, że ex nie odmówi mi pomocy, bo zna i lubi moje zwierzaki. Oczywiście pomógł, pocieszył, ale śpieszył się do niej.

Poprosiłam, czy następnego dnia mógłby zawieźć nas do weta, zrobił to. Niby od niechcenia zapytałam, czy nie przeszkadza to jego dziewczynie, że tak byłej pomaga, na co on odparł, że ona tez kocha zwierzęta i że ufają sobie. I dotarło do mnie, że to tak łatwo się nie uda. Zaprosiłam go z dziewczyną na sylwka i parę innych osób. Postaram się złapać kontakt i z nią i zobaczymy jak to się potoczy.

Dopóki starczy mi sił będę blisko i poczekam aż spotka ich jakiś problem w związku. Nie wiem ile dam tak radę, ale jeszcze poczekam, choć czasami mam wrażenie,że zgłupiałam, to ciągle bardzo go kocham i nie zamierzam się poddać. Niektórzy za łatwo się poddają i rezygnują ze szczęścia i miłości. Ja taka nie będę ale gdzieś tam głęboko mi z tym źle. Jednak czasem trzeba coś poświęcić, by odnaleźć szczęście.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.