Jego zazdrosna ex rozwiesza moje klepsydry na mieście

Witam was dziewczyny. Chciałabym opisać moją historię: jestem w związku 3 lata z mężczyzną, którego znałam wcześniej. Zawsze nas do siebie przyciągało ale ja i on byliśmy w związkach. Ja zakończyłam swój ówczesny związek, on był ze swoją dziewczyną ale dawał mi mocne sygnały, że czuje do mnie coś bardzo silnego i że chciałby ze mną zbudować coś poważnego.

Uwierzyłam. Mówił, że u nich już wszystko umarło, że to tylko przyzwyczajenie. Wiedział, że żebyśmy mogli spróbować musi mieć czysta kartę. Zakończył swój związek i zaczęliśmy się spotykać. W kolejnych miesiącach zaczęły wychodzić fakty – nie zerwał z nią definitywnie a tylko poinformował, że muszą się rozejść na jakiś czas. Może kiedyś wrócą do siebie. Ona czekała…

Po 9 miesiącach zdradził mnie ze swoją byłą. Dowiedziałam się o tym po roku bycia razem. Były łzy, koniec z nami itd. Błagał, prosił, mówił, że zrozumiał czego już chce od życia, że to przez alkohol (sam po pijaku poprosił żeby przyjechała do niego). O zdradzie dowiedziałam się z listu, który domniemam wysłała jego ex.

Przyznał się, wybaczyłam pod warunkiem, że koniec kontaktów z nią. Minęły 3 miesiące i zadzwonił do niej. Po kolejnych 3 miesiącach pisał jak bardzo tęskni, że chce ją dotykać, pieścić, całować podobno na pisaniu się skończyło. Boli, strasznie boli. Ale walczę dalej i wybaczam.

Dostaje anonimowe SMS z obelgami, przebite opony w samochodzie, rozwieszone klepsydry na mieście z moim nazwiskiem. Próbuje z nim rozmawiać, że ona się mści. W jakikolwiek sposób próbowałabym powiedzieć, że to ona się mści on milczy. Nie ma tematu. Jak próbuję podjąć rozmowę kończy się awanturą, że zamiast puścić to koło nosa ja czegoś od niego jeszcze oczekuję.

Często mówiłam, że oddaliliśmy się od siebie. Usłyszałam tylko „ale ty pier….” I wychodzi zero planów na przyszłość bo już nie mam siły nawet próbować o tym rozmawiać. Każda podjęta próba kończyła się awanturą. Żeby było ciekawiej od tamtej pory kiedy mieszkamy razem miała to być formą zagwarantowania, że zdecydował czego chce od życia i nie chce mnie stracić.

Nie sypiamy że sobą, kiedyś było wszystko normalnie. Później coraz rzadziej i rzadziej obecnie już od pół roku nic. Oczywiście rozmowy też w tej kwestii nie można podjąć gdyż tylko ja widzę problem. On tylko powtarza nie chce się kłócić. Jego rodzina mnie nie akceptuje gdyż jestem po rozwodzie. Nigdy nie stanął w mojej obronie.

Marze o dzieciach, rodzinie. Niestety żyje z dnia na dzień. Nie czuję się już kobieta dla niego zresztą już chyba dla nikogo. Boli mnie, że nie mogę z nikim porozmawiać i powiedzieć, że się boję, że męczą mnie te groźby.

Ciągle jestem smutna, przypominam sobie, że dla niego była inna kobieta bardziej atrakcyjna a ja nie zasłużyłam na wierność ani uczciwość z jego strony. Dziękuję, że mogłam się wygadać. Pozdrawiam wszystkie kobiety, które wylewają morze łez bo chciały być tylko kochane.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Anonim pisze:

    Zgłoś sprawe na policję, bo to jest za dużo. A z nim to chyba szczescia nie da sie zbudować. Cwaniaczek co dwie kobiety.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.