Ile jeszcze razy on mnie zostawi

Cześć. Ta historia zaczęła się półtora roku temu. Poznałam faceta, który wtedy wydawał się idealny. Przez pół roku wielka miłość, wspólne plany na zamieszkanie razem itp. Oczywiście były jakieś sprzeczki ale zawsze jakoś dało się to jeszcze uratować. Nigdy nie był za bardzo rozmowny ale aż tak mi to nie przeszkadzało gdyż wiedziałam, że naprawdę mnie kocha bo wiele razy mi to pokazał.

Zaczęło się gdy wyjechał za granicę „zarobić trochę kasy” na wspólne plany i nie tylko. Oczywiście wyjechał dzień przed urodzinami i walentynkami. Przez pierwsze tygodnie było ciężko ale starałam się i czekałam na jego telefon codziennie. Mieliśmy poważna sprzeczkę w której wiem, że naprawdę go zraniłam bo przytłaczała mnie cała sytuacja z coroną i tego, że go nie ma przy mnie, czego naprawdę żałowałam i po kilku dniach się pogodziliśmy.

Po tym wszystkim zaczął mnie unikać, olewać itp. A ja znowu próbowałam. Nie było go aż 5 miesięcy, przez 2 miesiące sytuacja się pogorszyła pomiędzy nami. Mieliśmy wspólnie spędzić jego urlop, ja oczywiście jak to kobieta przygotowywałam się na to aby spędzić z nim wspaniałe chwilę. A on? A on nawet nie dał mi znać jak już był w Polsce. Oczywiście ja biegałam za nim, jeździłam do domu rodzinnego chcąc usłyszeć cokolwiek, dlaczego tak mnie potraktował bez żadnych wyjaśnień.

 

 

 

Po tym jak biegałam za nim, próbowałam wyjaśnić spędziliśmy razem pół dnia i przespałam się z nim. Miało być wszystko ok. Oczywiście wtedy wyjechał i zostawił mnie. Bardzo wtedy cierpiałam, przez tydzień nie wychodziłam z pokoju, dostałam załamania. Jakoś sobie poradziłam i jakoś żyłam, pracowałam ale nie byłam w stanie o nim zapomnieć. Próbowałam wszystkiego naprawdę wszystkiego! Co jakiś czas pytałam się go czy jest w porządku.

W grudniu sam się odezwał i chciał się spotkać. Spotkaliśmy się raz i próbowaliśmy rozmawiać, próbowałam mu pomóc bo miał problemy. Spędziliśmy razem sylwestra było ładnie, pięknie. Mówił jak mnie kocha i jak się poprawi. I WIECIE CO? ZNOWU TO SAMO!

Znowu po spotkaniu zero odzewu. Gdy 2 tygodnie temu byłam gotowa zakończyć tą relacje całkowicie to chciał abym dała mu szanse na rozmowę, oczywiście wciąż go kocham i zgodziłam się. Wyjaśnił mi dlaczego tak się zachował. Ale jego wyjaśnienie było śmieszne. Bo jak można kogoś tak ranić przez głupie fetysze zamiast z kimś o tym porozmawiać i poeksperymentować razem. Znowu słowa, że mnie kocha, że spędzi ze mną walentynki, urodziny i że mi to wynagrodzi.

NO I OCZYWIŚCIE 3 RAZ TO SAMO. Ja już sobie z tym nie radzę, przez ten tydzień ciągle jak o tym pomyślę to płaczę, zamykam się w sobie znowu. Staram się udawać że jest ok ale już nie mam sił. Budzę się w nocy i mam ataki paniki. Ta sytuacja, która powtarza się 3 raz mnie złamała. Nie wiem już co mam robić. Chciałabym usłyszeć od niego prosto w oczy, że byłam zabawką.

Doradźcie mi proszę. Jak mam przestać o nim myśleć i jak mam przestać go kochać. Pewnie napisałam wszystko bez ładu i składu ale pisząc ta wiadomość nawet się trzęsę. Więc wybaczcie.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.