Ile człowiek może wytrzymać?

Witam wszystkich. Chciałabym się wygadać. Oprócz mojej kochanej trójki dzieci, nic mi na tym świecie już nie zostało. Moja historia jest długa, pogmatwana i można byłoby napisać książkę.

Około roku temu udało mi się skończyć jeden trudny okres w życiu. Ustabilizowałam swoją sytuację, znalazłam pracę. Dzieci były ze mnie takie dumne i szczęśliwe, że będzie lepiej. W tym roku pochowałam mamę, po 2 miesięcznej walce z rakiem. Mimo, że to ja woziłam po lekarzach, wszystko załatwiałam wyszłam na potwora i złodzieja. Miałam przepisaną na mnie po mamie polisę , z której miałam spłacić jej długi, zapłacić pogrzeb i resztę dać mojemu synowi i dla brata. Zostałam wyzwana od złodziejki, oszustki itd i oddałam pieniądze dla ojca. Niech robią co chcą ale ja już rodziny nie mam…

Teraz wystrychnęła mnie szefowa. Udawała troskliwą, wyrozumiałą osobę. Pracowałam ile mogłam żeby pogodzić dzieci, dom i pracę. Byłam na urlopie wychowawczym jako zatrudniona w sklepie. U niej pomagałam w domu pracując na czarno. Obiecała umowę, że jak trzeba będzie mogę przychodzić z najmłodsza (4 latka) do pracy. Zdarzało mi się brać wolne jak opiekowałam się mama, trzeba było z dzieckiem do lekarza, czy jak ostatnio z dziećmi mocno przez tydzień przechorowaliśmy na grypę.

Po 2 tygodniach od mojego złożenia wypowiedzenia w sklepie napisała mi smsa, że ona potrzebuje kogoś bardziej dyspozycyjnego, kto nie będzie potrzebował brać wolnego.

W tamtym roku przechodziłam piekło, mało co nie wylądowałam na ulicy bo nie miałam na czynsz. Mieszkanie wynajmuje. Dzięki tej pracy jakoś ustabilizowałam swoją sytuację. Szefowa dobrze ją znała. Głupio jej zaufałam i myślałam, że jest innym człowiekiem.

Zostaje bez niczego i muszę kolejny raz spojrzeć w oczy moim dzieciom i powiedzieć, że znowu mamy problemy. Nie wiem czy po raz kolejny dam radę to przejść bo ostatnie lata były piekłem. Psychicznie jestem wypruta i nie wiem, czy dam radę kolejny raz się pozbierać i próbować chociaż poskładać swoje życie.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.