Ideał faceta oraz uzależniony tyran – dwie twarze mojego partnera

Witam. Mam 9 letnią córkę i 2 letniego syna. Z ojcem dzieci rozeszliśmy się, po dłuższej przerwie wróciliśmy do siebie i właśnie pojawił się syn. Tylko właśnie chodzi o partnera, ojca dzieci. Kiedyś nie był święty alkohol, koledzy, agresja to były główne powody mojego odejścia.

Zaczął obiecywać złote góry, nie miał styczności z alkoholem, nie widziałam żadnych oznak agresji wszystko było idealnie więc uległam i dałam szansę. Zamieszkaliśmy razem i zaczęło się piekło. Zaszłam w ciążę, on zaczął nadużywać alkoholu no i agresja. Dochodziło do różnych sytuacji w naszym domu, ręki na mnie nigdy nie podniósł ale groźby, przemoc psychiczna…

Urodził się syn, córka już odchowana więc okej ale syn mały. Byłam po cesarce i potrzebowałam pomocy, a on zabierał się i wychodził. Znikał na dwa – trzy dni potem wracał i odsypiał. Nie mogę liczyć na niego pod żadnym względem. W domu nie zrobi nic, z dziećmi nie zostanie, śpi po 15 godzin. U mnie dzień się zaczyna po 5 rano, a u niego około 12 jak wstanie, ale co najgorsze gdy proszę żeby wcześniej wstał pomógł mi to mówi, że cały czas się dopierniczam nic mi nie pasuje, przecież on pracuje…

Nie wytrzymałam, zadzwoniłam na policję. Krótki detoks plus wszywka, kazano mi założyć niebieską kartę, gdy o tym usłyszał zrobił awanturę, że robię z niego potwora, że mnie nie bije ale przecież ja się bez powodów go nie boję…Wręcz panicznie się boję.. Jedyną osobą, która wiedziała co się dzieje w naszym domu była jego siostra, która potem namawiała mnie abym tego nie kończyła, że on zmądrzeje i się zmieni…

Chcę uciec w rodzinne strony, zakończyć całą relacje i nie chcę go znać ani widzieć. Zrobił z mojego życia piekło nie do opisania.. Gdy komukolwiek ze swojej rodziny próbowałam o tym powiedzieć powstrzymywał mnie strach, że on się dowie.. Oni myślą, że u nas wszystko w porządku.

Zawsze gdy się wspólnie spotykamy on ubiera się w tą „drugą twarz” – miły, kulturalny, uśmiechnięty i jak to o mnie nie dba. Zostałam z tym sama i bardzo mi z tym ciężko. Jedyne pocieszenie to wiem, że za niedługo wyjeżdżam z dziećmi. On zostaje tu pod pretekstem pracy i ma przyjeżdżać na weekendy ale nigdy już go nie wpuszczę do swojego życia…

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.