Historia pewnej miłości: Mariusz i Małgorzata

To był piękny grudniowy dzień, chyba 3 grudnia około ale już nie pamiętam.
Na stronie randkowej poznałam Mariusza, spotkaliśmy się kilka razy w bardzo romantycznej scenerii mojego mieszkania, Mariusz jak na gentelmena przystało przyniósł dwa piwa marki vip z biedronki oraz bukiet tulipanów.

Założyłam piękne białe kozaczki, legginsy w panterkę, różową bluzkę w moim ulubionym zespołem RPK oraz kurtkę. Na moich blond włosach pojawiły się już odrosty ale wywnioskowałam że Mariusz nie zauważy, spotkaliśmy się po raz drugi.

Mariusz bardzo mi zaimponował swoim wykształceniem, skończył budowlankę jak mój brat. Ja miałam skończony tylko jeden semestr fryzjerstwa w zawodówce, od tamtego czasu utrzymuję się z robienia hybryd koleżanką i sąsiadką.

Siedziałam z Mariuszem na kanapie w salonie. Słuchaliśmy mojego ulubionego zespołu muzycznego Sławomir. Jakoś tak wyszło że spędziliśmy razem noc.

Stało się, 9 miesięcy później urodził się nasz syn, niby mówiłam Mariuszowi żeby kupił te lepsze prezerwatywy a nie te które były przy szybie i miały wyblakłe opakowanie ale były na przecenie więc wziął.

Długo zastanawialiśmy się nad imieniem dla naszego bąbelka, w końcu Mariusz wracając z meczu swojej ulubionej drużyny zauważył plakat że będzie koncert jakiegoś typa imieniem Brajan, tak też nazwaliśmy naszego 500 plusa.

Oczywiście od razu poszliśmy po zasiłek dla rodziny, starczyło nam aż na dwa czteropaki vipa, kupiliśmy też jakieś banany i jabłka dla brajana bo wiadomo dziecko musi się dobrze odżywiać. Przy okazji dostaliśmy też naklejki na słodziaki.

W końcu przyszedł ten dzień kiedy brajan powiedział swoje pierwsze słowa, ja i Mariusz nie mogliśmy ukryć naszego wzruszenia, Brajanek powiedział „JP” oczywiście babcia też była dumna że dziecko już od małego wychwala Papieża Polaka.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.