Hazardzista okłamuje mnie, że pieniędzy potrzebuje na prezent walentynkowy

Witam. Jestem w związku od półtora roku. Na początku naszej drogi okazało się, że mój partner nie podał mi swoich prawdziwych danych. Powód? Jest czekał na rozwód. W dzień rozwodu wszystko mi wyjawił. Postanowiłam dać mu szanse .

Wszystko układało się fajnie, jest czułym i kochanym facetem. Pewnego dnia okazało się, że ma problemy z hazardem. Sam się przyznał po tym jak cala swoją wypłatę przegrał. Bardzo to przeżywał kiedy wyjawiał mi to. Powiedział, że chce z tym walczyć. Miał rozmowy z psychologiem i postanowiliśmy, że będziemy mieli wspólne konto i żeby on nie miał dostępu do tego konta do pieniędzy, to był jego pomysł. Zgodziłam się.

Nie miał czym grać więc wydawało się wszystko w porządku. Do momentu kiedy zaczął zarabiać przez internet i miał internetowy portfel. Zarobki przez internet przelewał na nasze wspólne konto było okej. Ale naszedł dzień, że coś mnie tknęło żeby zaglądnąć mu to portfela (wiem może nie powinnam) ale moja intuicja mnie nie myliła… Znalazłam tam paragon z fortuny, że zagrał za ponad 500 zł.

Pokłóciliśmy się, wyznał mi, że gra jakoś od ok 2 tygodni, że to co przelewał z zarobku z internetu to połowa a druga połowa grał… Stwierdził, że zaczęło się od naszej banalnej kłótni w sylwestra, która trwała może godzinę potem było ok. Przeprosił, powiedział żebym mu dala szanse, że będę miała też wgląd do jego elektronicznego portfela. Jeżeli znowu zagra idzie na leczenie do monaru. Okej…

Chciał wziąć l4 od lekarza i szukał go prywatnie, znalazł podałam mu blika, który miał opłacić tego lekarza i miał dzwonić lekarz następnego dnia o 11.20. Przyszedł czas dzwonienia ale lekarz nie dzwonił, mijały godziny … Sprawdziłam konto, na które przelałam na lekarza okazało się takie samo na które robiłam przelew niby na fakturę za telefon … Zaczęłam go ciągnąć za język żeby pokazał mi emaila potwierdzającego teleporade z lekarzem. Mówił, że nie dostał. A zawsze się dostaje.

Powiedziałam mu o tym samym numerze konto co robiłam przelew pare dni wcześniej na fakturę. Zaczął się denerwować, że znowu zarzucam mu kłamstwo, że mu nie ufam itd  Po godzinie męczenia go wyjawił mi prawdę. Mocno chce wierzyć, że to prawda. Powiedział, że to były przelewy na jego portfel elektroniczny, że odkłada tam na niespodziankę dla mnie na walentynki. Nie miał innego wyjścia jak nie kłamać z lekarzem czy innymi rzeczami żeby to wypaliło i żebym ja się nie domyśliła… Ale przez godzinę czasu wpierał mi, że sobie coś ubzdurałam i nawet przy mnie wysłał emaila na znany lekarz, że lekarz miał zadzwonić ale nie zadzwonił… Czuję się jak idiotka. Nie wiem już co mam myśleć.

On uważa że nic nie zrobił bo to było w dobrej intencji , a ja czuje się znowu oszukana okłamana , stwierdził że mam manię prześladowania… ale nie rozumie tego ze ta kontrola jest jego dobra…. sam ja chciał .. nie cieszy mnie kontrolowanie jego , jego pieniędzy i że musi mi się tłumaczyć z każdej wydanej złotówki… no ale jest hazardzista to jak inaczej ? i te kłamstwa niby dla niespodzianki tez w niej wątpię.. ale załóżmy że tak było, to po co tyle kłamał. kręcił jak wie ze jego kłamstwa finansowe były zawsze związane z hazardem i nie dziwne ze mogłam myśleć że znowu gra . kłamać kręcić wpierać swojej partnerce dla niespodzianki? Aż tak ?

Pieniądze zwrócił na konto, nie rozmawiamy że sobą, bo ja mam swoje zdanie on swoje. Ja już chyba mam dość czy może ja przesadzam? Pomóżcie.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.