Gdzie sprzedać nasze wspólne mieszkanie i nie obchodzi go gdzie podzieje się ja i dzieci

Mieszkam z dwójką małych dzieci i ich ojcem w wspólnym mieszkaniu. Kredyt jest na nas dwoje. Mówiąc po krótce, pan jest toksykiem, przemocowcem, który robi z siebie ofiarę i zniekształca rzeczywistość. Jest uzależniony od alkoholu. Jednak trudno to udowodnić, ponieważ popija jedynie wieczorami, poza domem, kiedy ma już w czubie przychodzi i grzecznie kładzie się spać.

Jednak kiedy jest trzeźwy jest wybuchowy i łatwo wpada w złość i gniew. Ale to na inny temat. Kiedy zaczęłam traktować go tak jak na to zasługuje, a więc stawiam granicę. Wtedy użala się mówiąc, że ja go źle traktuje, nie szanuje go. Odgraża mi, że pójdzie do adwokata i przez sąd rozwiąże temat naszego mieszkania razem.

Chce sprzedać mieszkanie i nie umie mi odpowiedzieć gdzie wtedy ja z dziećmi mamy się podziać. Nadmienię, że zarabia kilka razy więcej ode mnie. Kiedy mówię, że powinien iść na terapię bo ma problem z alkoholem…mówi, że nie chce, że pije przeze mnie… Uczęszczam na terapię od kilku lat, ponieważ cierpiałam na depresje i nerwicę.

Ale to w większości przez życie właśnie z toksykiem. To ,że ciągle wmawia mi chorobę i zniesławia mnie też jest dla mnie trudne do zniesienia. Jakie mam szanse na spokojne życie? Nie jestem samodzielnie zdolna kredytowo. Martwię się o przyszłość swoją i dzieci.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.