Fałsz dorosłości

No więc będzie długo.. Stwierdziłam, że i ja mogę podzielić się swoją historią i dać do myślenia kobietom, które naprawdę starają się o względy faceta – oni tego nie docenią jeśli sam nic nie robią… Szkoda naszego produkowania się.

A więc zaczęliśmy rozmawiać przypadkowo, wtedy jeszcze mieszkałam z tatą mojego dziecka, z którym już nic mnie nie łączyło emocjonalnie. Po prostu zepsuł dużo w tym związku a ja, że nie miałam możliwości poradzić sobie sama (przynajmniej tak mi się wydawało) mieszkałam z nim. Bez żadnych uczuć. To już nie był nawet związek, obydwoje byliśmy tego świadomi ale nie w tym rzecz.

Ten facet, którego poznałam na początku wydawał mi się ideałem, dziękowałam, że w końcu poznałam wartościowego człowieka czego teraz żałuję. Starał się, widać było, że był zakochany. Po prostu to czułam. Z moim byłym partnerem, z którym jeszcze mieszkałam cały czas się kłóciłam. Nie ukrywam, że lubił sobie wypić tak radził sobie z problemami co później okazało się, że ten którego poznałam wcale nie zachowuje się lepiej.

A nawet gorzej – jest po prostu niedojrzały. Po którejś kłótni z moim byłym jechałam w nocy zapłakana z dzieckiem do koleżanki, wtedy ten, którego poznałam powiedział, że nie może to tak dłużej wyglądać, że muszę się wyprowadzić, że on mi pomoże, że bardzo mnie kocha i że jest pewny mnie, że chce ze mną być. Mówił, że mogę się wprowadzić do niego do domu lub wynająć mieszkanie, deklarował, że mi pomoże. Więc tak zrobiłam. Wynajęłam mieszkanie, nie chciałam od razu wprowadzać się do niego tym bardziej ze względu na przedszkole bo zdawałam sobie sprawę, że nie znajdę tak szybko miejsca w przedszkolu blisko jego miejscowości.

Wyprowadziłam się. On przyjeżdżał, pomagał mi wszystko było dobrze do czasu. Mówił, że chce mieć ze mną dziecko. Ja oczywiście myśląc, że ten mężczyzna jest moim drugim odbiciem, moją drugą połową nie miałam z tym problemu. Wiadomo, że chciałam poczekać z tym chwilę czasu ale on nie uważał na początku kompletnie – po prostu twierdził, że ON jest pewny.

Później zaczęły się problemy. Czułam, że coś jest nie tak. Zaczął wymyślać, szukać pretekstów, szukać jakiejś winy we mnie o coś, o takie błahostki później zobaczyłam, że te błahostki były po to żeby mógł pojechać do siebie do domu i tam wypić. Każda kłótnia, każdy pretekst tak się kończył, nie starał się nic, ani razu nie przeprosił, nie raz mnie obraził robił ze mnie szma..te, wymyślał sobie, że sypiam z moimi znajomymi gdzie sam miał przyjaciółkę, z którą cały czas utrzymywał kontakt. Nawet po tym jak mnie obrażał podałam do niego rękę na zgodę. Było dobrze aż znowu kolejna sytuacja i kolejna i kolejna gdzie chodziło o takie rzeczy typu – miał mi powiedzieć czy da radę wybrać moje dziecko wcześniej, dzwoniłam, pisałam zero kontaktu.

Powiedziałam mu, że nie mogę na niego liczyć i z jego strony zaczął się znowu atak, znowu nie odzywał się kilka dni i zawsze ja wyciągałam rękę na zgodę. Byłam w stanie wybaczyć i zrozumieć pewnie rzeczy co było błędem bo miał kompletnie gdzieś mnie moje dziecko i moje sprawy jego zawsze były najważniejsze. Kiedy ja robiłam pierwszy krok na zgodę przyjeżdżał wszystko było dobrze parę dni dawałam mu dużo uczucia i zainteresowania a sama przestałam to czuć z jego strony. Dobrze wiedział, że mi na nim zależy i wydaje mi się, że zaczął to wykorzystywać. Cały czas naciskał żebym się przeprowadziła do niego a nie potrafił mi nawet pomóc w najdrobniejszym sprawach, kiedy było źle nie przyjeżdżał nie interesował się ani trochę nawet czy mam za co zapłacić mieszkanie a umawialiśmy się, że płacimy po połowie. Nie pokazywał, że mu na mnie zależy, to ja po paru dniach jechałam do niego albo odzywałam się żeby coś wyjaśnić -,nie zasługiwał na to.

Ostatnio chciałam sprawdzić godzinę na jego telefonie. Nie dał mi go i powiedział, że nie będę mu grzebać w telefonie, gdzie chciałam zobaczyć tylko wyświetlacz. Już wiedziałam, że coś ukrywa, powiedziałam mu, że to na pewno nie będzie tak wyglądać, że wiem, że coś ukrywa. Na pożegnanie chciał mnie pocałować więc odsunęłam głowę, siedziałam w samochodzie i odjechałam, on też wrócił do domu.

Od tamtej pory nie odezwał się, nie przyjechał, nic nie zrobił kolejny raz… A ja stwierdziłam, że więcej nie wyciągnę ręki na zgodę, nie dla człowieka, któremu nie można ufać, który nie potrafi się postarać o swoją kobietę, który jej nie docenia i nie ma szacunku. A wiecie co jest najlepsze? Że to nie jest problem go wywalić z mojego życia bo on w ogóle nie stara się w nim być a co dopiero tworzyć z kimś rodzinę. Najśmieszniejsze, że tacy ludzie uważają się za dorosłe osoby i chcą zakładać rodzinę. Na jakiej podstawie? Kiedy taki facet nie potrafi rozmawiać, nie potrafi się starać o coś żeby było dobrze tylko oczekuje tego od kobiety, że będzie za nim latać. Brak szacunku dla kobiety, dla dziecka.

Jeżeli taki ktoś nie okazuje szacunku to nie okaże go nigdy i nigdy nie doceni kobiety, która dawałaby i robiła wszystko. Najbardziej tylko boli mnie fakt, że wiedział, że mam dziecko, że mam swoje przejścia. Po co tacy ludzie pakują się komuś w życie? Obiecują mówią jak kochają a później jak by nie było nic dla kogoś ważne.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.