Facet poznany w pracy całkowicie odmienił moje życie

5 lat temu w pracy poznałam faceta juz w pierwszy dzien. zwiazalismy sie. ta praca miała byc dla mnie tylko przepustką do innej. miałam popracować rok i awansować dalej i wyjechac z kraju(na stałe) ze wzgledu na chlopaka zostalam z nim i w tej samej pracy (to jego pasja).

Dla mnie nie było to wielkim problemem z czasem bardzo ją polubiłam, pracowalismy razem bylo naprawde ok. ale jednak to nie to co chcialam na cale zycie (on jest zdecydowany, ze chce to robic do konca zycia i w polsce) po tych 5 latach stwierdzilam, ze chce ją zmienić. w tej pracy osiagnelam juz wszystko co moglam. wyzej wejsc juz nie mogę ze względu na brak odpowiedniego wyksztalcenia. ale to nadal nie jest to.

ja chcialabym zmienic calkowicie branze. moze nawet po prostu troche odpoczac, zrobic cos tylko dla siebie, popracowac nad wlasnymi pasjami i nad sobą. Poinformowałam o tym mojego chlopaka (mieszkamy razem w domu który wybudowalismy razem, nie chcemy slubu ale traktujemy się tak samo powaznie) i takiej reakcji się nie spodziewalam. przez 5 lat nie mielismy zadnego kryzysu, nigdy się nie rozstalismy, nie wyprowadzilisy się od siebie, sprzeczki naprawde bardzo rzadkie i deliaktne.

Powiedzialam mu tydzien temu i mamy taka gestą atmosfere jak nigdy. Po 5 latach dostalam nagle szału gdy usłyszałam od niego, ze myslal, ze będę z nim już pracowac zawsze, ze myslal, ze mamy taka sama pasje (lubie to bardzo ale to nie moja pasja) niby nic takiego nie powiedzial ale widzialam po nim ze jest rozczarowany i, ze naprawde zrobilo mu się przykro i wtedy zaczelam mu wypominac i wyliczac ile ze mna czasu spedzil na moich pasjach. Ile razy ze mna o tym rozmawiał, jak bardzo się tym interesował, co zrobil by zrozumiec moja pasje,ile razy odwiedził moje konie (mam swoje prywatne w pensjonacie.

Był ze mna w stajni kilka razy przez 5 lat, nigdy na zadnego nie wsiadł, nie nakarmil) Od tygodnia chodze wsciekla, ze mogl chociaz przez minute się rozczarowac moja decyzja, ze chce zrobic cos dla siebie gdy ja spedzilam w jego pasji tyle lat. Zrobilam to dla niego. Teraz mnie przeprasza, kuchnia pelna kwiatow i prezentow ale ta reakcja mnie tak dotknela ze chodze ciagle wsciekla. Do pracy odechcialo mi się chodzic, skladam wypowiedzenie. Potrzebuje obiektywnego spojrzenia na sprawe bo ja nie widze nic tylko zlosc i niepotrzebne poswiecenie z mojej strony. ja nigdy nie potrzebowałam zadnego poklasku, być w centrum uwagi. Zylam sobie w cieniu.

Ale poczulam,ze to już pora wyjsc z cienia pracy mojego chlopaka. Ze teraz ja chce pokazac sobie, ze potrafie stworzyc wlasna firme, chce zrobic cos po prostu. Mam już pomysl. Czy to ja przesadziłam? Jak pozbyc się zlosci? Jak wrocic do dobrego humoru? Nie chce z nim nigdzie wychodzic, nie daje się przeprosic, spimy razem ale osobno, jezdzimy do pracy bez slowa, ostatnio nie chcialo mi się na niego czekac wrocilam komunikacja (zawsze czekalam) czuje taki smutek zal i wszystko co złe…

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.