Dzieci przekreśliły moją szansę na miłość i związek

Witam. Mam dwójkę dzieci z poprzedniego związku, z ich ojcem nie mam żadnego kontaktu. Jak to powiedział – skoro odchodzisz to na żadna pomoc nie licz. Od ponad dwóch lat jestem z chłopakiem, który jak twierdzi zależy mu na mnie lecz… boi się powiedzieć swojej rodzinie, że spotyka się z dziewczyną która jest po przejściach.

Przyjeżdża raz na tydzień, a gdy mówię żeby poświęcał więcej czasu to twierdzi, że go nie ma, bo praca, bo coś tam. Niby mówi mi przyszłościowo o naszym związku ale nic w tym kierunku nie jest robione. Nie widzę jakiegoś takiego wsparcia.

Wiem, że powinnam to zakończyć lecz w jakiś sposób mi ciężko. Jestem już psychicznie zmęczona tymi związkami, zawsze staram się być fair wobec partnera, nie zdradzać, pomagać jak coś brak, nie okłamywać.

Czy to, że mam dwójkę dzieci oznacza, że już nigdy nie trafię na kogoś normalnego? Nie szukam kogoś kto będzie nas utrzymywał ani nie oczekuje ze partner zastąpi im ojca ale chce żeby się dogadywał z moimi dziećmi i jakiś ten czas potrafił poświęcić.

Warto próbować iść dalej w ten związek? Czy odpuścić sobie całkowicie te wszystkie związki i zaakceptować, że będę już zawsze sama?

Może ci się spodobać również:
5 Komentarze
  1. Ola pisze:

    Związków nie odpuszczaj. Tylko ten odpuść bo jest bez przyszłości o z dzieciakiem się spotykasz. Szanuj siebie to znajdziesz kogoś odpowiedniego.

  2. Olimpia31 pisze:

    A czemu odpuścić już całkiem wszystkie te związki i być sama?
    Najwyraźniej wystarczy odpuścić ten który nie daje Ci poczucia bezpieczeństwa, wsparcia i oddania.
    Dzieci nie są żadną przeszkodą i tak jak każda z nas zasługujesz i masz szansę spotkać człowieka który będzie Kochał Ciebie, dzieci i będziecie tworzyć rodzinę.
    Tylko nie przeocz tej szansy zaślepiona czymś innym. Musisz patrzeć szerzej.
    Ja mimo ogromnego strachu i kompletnie nieodpowiedniego momentu czułam że nie mogę odpuścić swojej szansy, bez względu na wszystkie przeciwności a było ich wiele. Moje ostatnie pół roku to uczucia i emocje na które czekałam. W najmilszych snach nie byłam w stanie sobie wyobrazić że mogę tak kochać i być kochaną. To do tego człowieka kierowały mnie wszystkie moje decyzje i chociaż żałuje nie raz że musiałam tak wyboistą drogę przejść to dziękuje Bogu że się udało.
    Życzę Ci z całego serca takiej miłości, tylko pamiętaj patrz szerzej, czuj mocniej.

  3. MONIKA pisze:

    To co to za chłopak, który przyjeżdża raz na tydzień? Spedzacie razem Święta itd czy to dojazdowe bzykanko? To nie rokuje. Ja mam jedno dziecko z poprzedniego związku, próbowałam zbudować coś nowego…i zawsze zawód. Mojej córki ojciec też się wypiął i nie mam komu oddać jej na weekend. W takich warunkach trudno zbudować relację, no chyba że się trafi na dojrzałego partnera. Ja nie trafiłam. Jestem atrakcyjna, wykształcona a i tak nie wychodzi. Przyjęłam inna strategie. Randki, dobry seks i żegnam. O dziecku nie wspominam. Jak się zastanowić nad tym dobrze, to nie musze nikomu gotować obiadkow, prac gaci i wysluchiwac zyciowych madrosci ani tlumaczyc sie ze dzis nie mam ochoty robic piruetow na fi*cie.

  4. Elena pisze:

    Warto poczekać znajdzie się dobry człowiek. Uwierz wiem co mowie. Może nie ja miałam taka sytuacje ale mój brat był właśnie tym facetem którego szukasz. A nawet więcej wniósł do rodziny niż matka

  5. Kasia pisze:

    Przede wszystkim musisz zadać sobie jedno pytanie czy warto? Spojrzeć na dobro dzieci ale i na siebie czy chcesz dalej mimo że dwa lata jesteście razem, a nadal nie chce Cię nikomu przedstawic to tak jakby się tego w jakiś sposób wstydził?! A czego ma się wstydzic skoro zapewnia Cię o waszej przyszłości? Tu coś ewidentnie jest nie tak. Szczera rozmowa to podstawa. Musisz postawić sprawę jasno inaczej nie dowiesz się niczego. Jeśli zrobi on krok do przodu gra jest warta świeczki, jeśli nadal nic się nie zmieni to olej to wszystko i zacznij żyć na nowo… Ktoś kto Cię pokocha całym sercem będzie chciał się pochwalić światu że znalazł właśnie Ciebie a nie,, ukrywal” Cię przed tym całym światem. Trzymaj się

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.