Dlaczego dobro do mnie nie wraca

Witam wszystkich, zacznę od tego iż moje dzieciństwo było bardzo smutne. Kiedy miałam 6 lat zamordowano mojego tatę. Mama z pensji pielęgniarki bardzo słabo dawała sobie radę, nie mówiąc o tym, że po tej tragedii nie mogła sobie ze sobą poradzić. Na jej drodze stanął człowiek, który szybko zmienił nasze życie w piekło.

Ból fizyczny, psychiczny, głód, upokarzanie towarzyszyły mi każdego dnia. Gdy miałam 18 lat wyszłam z domu i już nie wróciłam. Podjęłam pracę i zaczęłam życie na własna rękę. W moim życiu przeszłam wiele, wielokrotnie potrzebowałam pomocy innych i myślę, że z racji tego jestem osobą, która każdemu oddałaby serce na dłoni.

I tu pojawia się problem, ludzie bardzo wykorzystują moje dobre serce i przy czym mnie bardzo ranią. Osoby mi bardzo bliskie potrafiły mnie wykorzystać, a później śmiać mi się w twarz jaka jestem głupia i naiwna.

Mojej przyjaciółki mąż znalazł sobie kochankę, więc ja oczywiście ruszyłam z pomocą, pocieszałam ja jak tylko mogłam, w nocy dzwoniła do mnie zapłakana więc ja w auto jechałam ja przytulic. Jednak zauważyłam, że ona go cały czas usprawiedliwia i broni, obwinia siebie, że może była złą kochanka i dlatego tak się stało.

Jestem dobrym człowiekiem – tak uważam, ale zasada moja jest taka, że zawsze ale to zawsze mówię prawdę. I w tej sytuacji również powiedziałam co o tym myślę, że jest głupia i żeby przestała tak mówić. Jej mąż to przyjaciel naszej rodziny, podczas całego rozstania odwiedzał nasz dom i wielokrotnie źle wypowiadał się o mojej przyjaciółce i wyśmiewał ją.

Wiec mu powiedziałam, że nie życzę sobie takich słów na jej temat, a jej powiedziałam prawdę jaki z niego niedojrzały cham i uwierzcie mi ze się na mnie obraziła. Nie dzwoni do mnie, kochanka męża kopnęła w dupę i z pod kulonym ogonem wrócił do mojej przyjaciółki, a ona teraz na mnie ma focha.

Kolejna sprawa tyczy mojej innej eks przyjaciółki. Podczas pandemii musiała zamknąć salon i była w ciężkiej sytuacji finansowej więc pożyczyłam jej pieniądze na przetrwanie. Ona jest z domu dziecka, nie ma rodziny, nie ma nikogo. W naszym domu od lat czulą się jak u siebie, traktowałam ją jak członka rodziny. Kiedy wróciła do pracy i zaczęła zarabiać po 8 mc upomniałam się o swoje pieniądze. Obraziła się i nie mam z nią kontaktu.

Kiedyś usłyszałam na swój temat takie słowa: o patrz jaka dama idzie, kiedyś nie miała co żryć a teraz damessa. To czego się dorobiłam w życiu to mam poprzez swoja ciężka prace i mojego męża. Nikt nigdy nie dał mi nic, ani złamanego centa. Wszystko co mam to z pracy własnych rak.

To są z ostatnich 2 mc sprawy, a mogłabym takich wymieniać do jutra. Mam pęknięte serce na milion kawałków, ludzie mnie ranią codziennie, nikomu nie zrobiłam nic złego . Kocham ludzi, kocham im pomagać ale czemu mi tak robią.

Mój mąż mówi „kotku nie angażuj się tak, podchodź z dystansem”, ale ja nie potrafię, ja muszę całym sercem, bo nie umiem inaczej. Czasem bym chciała ale nie umiem.

Jest mi tak źle i mam rozdarta dusze, dlaczego tak w życiu jest, że ktoś ma tak wielkie serce dla innych, a cały czas dostaje ciosy. Boje się, że po prostu przestane wierzyć w ludzi. Dziękuje jeśli ktoś doczytał do końca.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.