[advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"] [advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"]

Czy to już czas na rozwód? Nie daję rady psychicznie i fizycznie…

Ja 28 lat, mąż 33 lata i dziecko 3lata.
W domu ciągłe kłótnie, obecność męża zawsze mnie drażni, bo nigdy nie zrobi nic bez mojego przypomnienia i zwrócenia uwagi.

Mógłby siedzieć w bałaganie przez cały dzień i nic nie sprzątnąć. Ja opiekuję się dzieckiem nie pracuję, piszę o tym bo wielu tutaj tylko na to zwracają uwagę. Podjęliśmy taką decyzję razem, ponieważ kochamy swoje dziecko i chcieliśmy żeby miała mnie zawsze koło siebie. Pieniądze nie grają tutaj większej wagi, ponieważ raz są a raz nie ma. Chciałam dać swój czas i obecność swojej córce, więc proszę mnie nierobem tutaj nie nazywać. Dziecko idzie do przedszkola od września.

Mąż pracuje, według niego robi interesy, które nie przynoszą żadnego dochodu. Ciągle na wszystko brakuje. Pożycza od matki, która zawsze mu da, ojciec zaciąga mu kredyty które sam musi spłacać. Mąż nie ma firmy, pracuje na czarno. Kupuję tanie samochody dostawcze, które za niedługo sprzedaje na złom.

Wiem niewiele o jego finansach, ponieważ mamy osobne konta i osobne sprawy. Wiem tyle co mi powiedział w chwili bez wyjścia, ponieważ ciągle kłamie. Po pewnym czasie wychodzi prawda.

Co wiemy: ma długi w zusie że względu na poprzednią działalność, ma nieopłaconą grzywnę za kradzieże; mówi, że z tego 5tys., Nie wiem nie widziałam dokumentów. Kupuję samochody, żeby ktoś w niego uderzył i dostał odszkodowanie. Kłamie, że jedzie do pracy, dodatkowo coś zrobić, a pije alkohol. Wraca do domu robi awantury, wyzywa, trzaska drzwiami, wali w ściany. Wczorajsza sytuacja: wrócił pijany, awanturował się.

Zadzwoniłam do jego matki czy mogę z dzieckiem u niej spać, on oczywiście nie chciał nas wypuścić, ale wyszliśmy w deszcz. Matką przyjechała i zawiozła go do siebie, gdzie byłyśmy i my. Oczekiwałam pomocy, a nie konfrontacji z pijanym awanturnikiem. Myślałam, że mi pomoże, a tu pomogła synusiowi. Następnym razem zadzwonię na policję, żeby chociaż była notatka.

Wracając co kłamstw męża. Kłamie ciągle. Bierze ze skrzynki list do mnie dotyczący samochodu, który kupiłam. Samochód popsuł się i stał pół roku pod blokiem. Po tym czasie zaprowadził go do mechanika, okazuje się że nie opłaci się go naprawić. Stoi podobno u mechanika napewno z pół roku i miał sprzedać na złom, ale nie zrobił tego. Dodam, że nie wiem u jakiego mechanika i gdzie, nie mogę się tego dowiedzieć od męża. W piśmie były informacje dotyczące zadłużenia, a on dał mi jakieś kartki, zorientowałam się ponieważ były podniszczone. Przyznał się do kłamstwa i wyjaśnił, że rozwiązał sprawę jakaś lewą umową.
Wszystko za co się weźmie albo mu nie wychodzi, albo zostawia niedokończone.

Nie mam ochoty ani siły żyć w takiej niepewności i niezaufaniu. Próbuje rozmawiać spokojnie, żeby dowiedzieć się co i jak się dzieję, po to żeby wesprzeć i rozwiązać problem.Wtedy to on ucina temat i nie ma rozmowy. Według niego najlepiej nie rozmawiać, mydli mi oczy historyjkami, że będzie dobrze i wspaniale, że robi to dla nas a jest coraz gorzej.
Ja mam dość tego małżeństwa, mam dość braku zaufania, straszy że zabierze mi dziecko, jakby to był jakiś worek, mam wrażenie, że polubownie nie da się tego załatwić. Dodam, że jest wspaniałym tatą, ale mężem do niczego.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. aax pisze:

    To, że twój mąż nie sprząta, to jest akurat najmniejszy problem :/ mój też nie sprząta, taki typ, ale przynajmniej zarabia konkretne pieniądze, żebym wraz z dzieckiem mogła „siedzieć” w domu; zresztą dla mnie to chwila żeby odkurzyć czy wstawić naczynia do zmywarki.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.