Czy można nie kochać swoje dzieci?

Mam trójkę dzieci. Ktoś mógłby rzec wspaniałych dzieci ale nie! Nie są wspaniałe.. Są rozkrzyczane, nie wdzięczne, roszczeniowe.. Nastawione na to że im się należy.
Nie widzę niemal wcale uroków macierzyństwa. No bo jakie? Od 10 lat nie przespałam żadnej nocy, bo jak nie jedno to drugie się obudzi i coś tam chce..

Po nie przespanej nocy wstaje ledwo żywa, proszę się aby wstał do szkoły, proszę, grozę aż w końcu się dre no bo inaczej się nie da.

Wiecznie któreś coś boli, a to czegoś nie zrobiło, a to mu się nie chce wstać, a bo szkoła jest głupia itd. Jak już wstana zaczynają się ociągać, ja z zegarkiem w ręku wydaje polecenia które powtarzam po 10brazy do skutku, zaraz zaczynają się między nimi kłótnie, czasem się poszarpia i kur.. Od rana moje nerwy zszargane. Tak że jak się zamkną drzwi za nimi to ja mogę odsapnac.

Co bym nie zrobiła jest źle. Każdemu najlepiej co innego podać pod nos, bo każde co innego lubi ale kończy się tak że ona i tak ma lepiej bo to czy tamto.

A już najlepiej dać telefon, włączyć tv i kochane dzieci znikają na cały dzień, tylko mamo nie zapomni na zawołanie zrobić kanapek, podaćna tacy i sprzątać sobie bo jak nie to ryk..

Zabieram telefony, wyłączam tv.. Jestem najgorsza matka świata wtedy, no cóż.

I tak jestem najgorsza.. Bo nie kupiłam tego, bo nie zrobiłam tak albo właśnie zrobiłam tak, bo się dre.. I te ciagle wyrzuty sumienia…

Zaczynam rozumieć matki które potrafią zostawić własne dzieci, nie te co zabijają czy wyrzucają do kosza ale te co porzucaja i nie mają wyrzutów. Ja nie czuje miłości, ja czuję obowiązek nic więcej. Straszne to, i możecie mnie zlinczowac. Mam to gdzieś.

Może ci się spodobać również:
2 Komentarze
  1. Marcelax9xod pisze:

    Oho, w komentarzach jak zwykle wielcy znawcy. Wielu z Was równiez ssie jako rodzice, ale warto się pastwić nad kobietą, która uwierzyła zapewne, że każda kobieta musi mieć dzieci. Patriarchat welcome to.

  2. Justyna pisze:

    Hmm potrzebujesz odmiany. Wyjazdu sam na sam lub z przyjaciółką. A co robi mąż? Podobno dzieci tak mają że nie czują wdzięczności. Był taki film Polski z Ewą Kasprzyk.. zapomniałam tytułu. Też czasem myślę że gdy mnie zabraknie moje dziecko dopiero doceni mój codzienny trud i poświęcenie.
    Zastanawiam się co robią rodzice chorych umierajacych dzieci. Świadomość że mamy mało czasu i jest on w miarę określony chyba wytwarza w ludziach mobilizację. Zapominamy ale to co jest teraz nie będzie wieczne, wszystko płynie, to ten trudny etap w życiu ..na podstawie którego na starość będziemy wszechwiedzacymi tesciowymi i babciami ?

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.