Czy dziadek nie zasługuje na godną starość?

Witam. Zacznę od początku. Mam 28 lat, mieszkam w małym miasteczku. Mam syna i męża ale do rzeczy: mam też dziadka, który mieszka z moimi rodzicami. Jest to starszy, schorowany człowiek po 80-dziesiątce.

Gdy byłam mała doskonale pamiętam jak dziadek wynosił nam rzeczy z domu i dawał innym bądź wyniósł i sprzedał. Potrafił w nocy wziąć jedzenie z lodówki, a my nie mieliśmy co jeść. Zawsze były konflikty między rodzicami a dziadkiem. On ma swój pokój i osobne wejście.

Gdy była jeszcze babcia która była tak chora, że leżała w łóżku potrafił ja uderzyć. Była policja itd. Jednak nic z tym nie zrobili. Babcia zmarła przed dwutysięcznym rokiem i wtedy się wszystko zaczęło. Potrafił mnie i brata uderzyć bo graliśmy w piłkę czy bawiliśmy się za głośno z kolegami. Nigdy nam nie pomagał i zawsze był samolubny.

Teraz gdy na starość potrzebuje pomocy moi rodzice mają go gdzieś. Sam sobie nie posprząta w domu czuć to a jednak mama nie pójdzie. Ugotować też już słabo. Choć ona wyleje to jemu nie zniesie. Nie interesują się w ogóle nim, mówią do ludzi, że czekają aż umrze. Dla mnie to strasznie przykre bo choć mi samej wyrządził nie jedna krzywdę postanowiłam się nim zająć.

Dziadek nie pamięta gdzie się leczy, muszę na nowo go umawiać do lekarzy. W każdej codziennej czynności trzeba mu pomóc. Zrobić zakupy, ugotować, posprzątać, trzeba go pilnować z lekami bo bierze insulinę a później zapomina, że wziął. Co dzień rano przyjeżdżam 50 km z synem i jestem tu do wieczora. Nie potrafię zrozumieć jak można być takim człowiekiem bez serca i nie pomóc. Ile było by mi lżej gdyby mama poszła do niego choć leki podać czy zanieść talerz zupy.

Ja rozumiem, że czasu się nie cofnie i było co było. Ale czy nie należy pomoc osobie, która nie jest w stanie sama o siebie zadbać? Szczerze ? Momentami życzę im takiej samej starości jaka ma dziadek. Mamy w domu jedna łazienkę, dziadek ma w pokoju aneks i tam jest wanna ale załatwia się do wiadra bo mama nie twierdzi, że wszystko z łazienki zgnije i ona nie będzie po nim sprzątać. Teraz jest tu remont, brat postanowił wydzielić mu kawałek na wc. Matka się nie zgodziła bo nie zmieści się szafa.

Szczerze zabrała bym go do siebie ale jest tak związany z tym domem i tym miejscem, że nie ma takiej możliwości. Sama mam 2 pokojowe mieszkanie na 4 piętrze. A on na pewno sam nie da rady wejść. Jestem bezsilna. Pomagam jak mogę. Ale brakuje mi sił. Nie wiem jak długo jeszcze dam radę patrzeć na to jak oni o nim mówią i jak go traktują. Pomocy.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.