Czuję, że w tym związku jest nas troje

Potrzebuje czystego i realistycznego spojrzenia na ta sytuacje: Jestem w związku partnerskim od 4 lat mamy syna rocznego. Mój partner ma brata bliźniak zupełne przeciwieństwo jego. Facet ma prawie 40 lat jest najmądrzejszy w każdym temacie, pozer który nic swojego nie ma, a chwali się wszystkim (przestały formy nad treścią). Swoją rodzinę traktuje w słaby sposób: mianowicie potrafi wyjść z domu i kilka dni pic z kolegami, niejednokrotnie ubliża swojej żonie, bluźni.

Żona udaje głupią, ciągle na niego narzeka a nic z tym nie robi. Czasu rodzinnego nie spędzają w ogóle, ona siedzi w domu i opiekuje się dzieckiem a on robi co chce, na wszystko ma czas… Problem jest w tym, że bardzo się nie lubimy… Mam mu za złe, że non stop wyciąga mojego partnera, ciągle znajduje jakieś zajęcia żeby spędzać z nim czas. Wiadomo ja za nim nie przepadam i unikam go jak ognia. Jest zazdrosny, nie może się pogodzić z tym, że brat już nie żyje pod jego dyktando, że nie ma już na niego takiego wpływu jak miał zanim mnie poznał.

Dzwoni 15 razy dziennie zapytać co robi, jak tam itp. Szczerze ? Rzygam tym. Mam wrażenie, że w moim związku są trzy osoby a nie dwie. Mam dość, myślę żeby się rozstać z partnerem, ale cały czas mam z tylu głowy, że tamten zatriumfuje! W piątek zawieźliśmy naszego syna do babci (mama chłopaków) miał tam spać i mieliśmy go odebrać w sobotę po południu. W między czasie partnera brat wpadł na pomysł, że zawiezie też do babci swoją córkę. Przez to, że nie rozmawiam z nim napisałam do jego żony, że nasz syn owszem jest u babci ale kończy antybiotyk i żeby później nie mieli pretensji jak się okaże, że ich córka coś złapie od naszego syna. Zrozumiała, podziękowała za informacje i umówiłyśmy się ze się zobaczą jak syn wyzdrowieje już całkiem.

Sytuacja się skomplikowała w sobotę kiedy wracaliśmy z wypadu z narzeczonym. Brat napisał do niego smsa; „Twoja kobita to utyta kur*a jeb* bladz, „ później były już tylko same wyzwiska kiedy dzwonił. Ze jestem chuj** matka itp. Rozmowa była na głośniku wszystko słyszałam. (Ocenia mnie ktoś to pije przy dziecku a w sobotę żeby moc wyjść dalej pic do kolegów zawiózł córkę do babci) to są notoryczne sceny. Chwile się ogarnie i znowu wraca do punktu gdzie pije, wyzywa żonę, znika z domu. Straszył ze wybije mi zęby, wyzywał od świni Itp.

Partner bronił mnie, atakował brata. Ale wiem, że minie chwila czasu i znowu będzie z nim normalnie rozmawiał, a mnie szlak trafi. Wewnątrz się we mnie gotuje. Nie chce tak żyć ale z drugiej strony kocham partnera i szkoda mi tego co wypracowaliśmy. Mamy razem dziecko, i dobra perspektywę przyszłości ,budowy domu. Ale jak mam iść z nim dalej jak ciągle jak cień idzie z nami jego brat?

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.