Czuję się niewystarczająca, zaniedbana i niekochana

Czuję się niedoceniona, bezwartościowa i niewystarczająca.. Mam dziecko z nieudanego związku z osobą, która miała obsesję na moim punkcie i dobro dziecka wcale się dla niego nie liczyło. Jednym razem był kochany (przy znajomych, bądź obcych, drugim razem był przerażający, poniżający i mieszający mnie z błotem) odeszłam z dzieckiem, gdy po raz pierwszy podniósł na mnie rękę i nie żałuję.

Byłam sama prawie półtora roku. Z początku było ciężko finansowo, ale z drugiej strony czułam się o niebo lepiej, gdyż dzieckiem i tak zajmowałam się sama. W między czasie spotkałam na swojej drodze kilka facetów, ale po kilku spotkaniach wiedziałam , że to nie ma przyszłości, więc nie zagłębiałam się w ” coś więcej” i nasze relacje były czysto koleżeńskie.

Potem spotkałam “jego”… Przypadkiem robiąc zakupy. Wiedział, że mam dziecko, ponieważ już wcześniej próbował ze mną nawiązać kontakt. W końcu zgodziłam się na spotkanie. Już od pierwszego spotkania czułam się świetnie w jego towarzystwie. Rozmowy godzinami, spacery, wypady do kina, knajp.. i w końcu po dłuższym czasie zapoznanie z dzieckiem.

Wszystko było świetne. Poczułam się w końcu spełniona. Mówiłam mu o tym co przeszłam i jak mi było ciężko odbudować pewność siebie. W końcu nadszedł czas na nasze wspólne dziecko. Obydwoje chcielibyśmy tego tak samo mocno. I w końcu się udało. Jednak powróciły obawy z poprzedniego związku. Że nie będę mu się podobać, gdy ciało się zmieni, że mnie nie doceni i odtrąci. Mimo wszystko starałam się zachować zimną krew i dbałam o to by było dobrze między nami.

Jednak zaczęło się psuć. On spędzał z nami coraz mniej czasu, chodził wszędzie sam, z nami nie chciał nawet na plac zabaw wyjść i ciężko się było doprosić. Urodziłam dziecko i moje obawy się ziściły. Przeszłam cięcie cesarskie i bardzo źle je zaniosłam, blizna tym razem nie wygląda dobrze i boli. Ratuje mnie tylko zabieg estetyczny. Wypłakałam się partnerowi któregoś razu, że źle się czuje, tu mam brzuch, tu nie mogę dobrać ładnych ubrań , by czuć się dobrze, nie mam w ogóle czasu dla siebie, bo wszystko robię z myślą o nim i dzieciach. Myślałam ,że mnie zrozumie, że pocieszy. Chociaż przytuli…

On odparł krótko: gdybym wiedział, że tak będziesz histeryzować to bym sobie z tobą dziecka nie robił. Zabolało strasznie. Kilka miesięcy później przeprosił. Ciągle czepia się mojego wyglądu. Obserwuję inne kobiety ćwiczące, pomimo tego , że ja też ciężko ćwiczyłam i mówi że podziwia ich dobrą genetykę. Partner nadal nie spędza z nami czasu. Z dzieckiem z poprzedniego związku czasem wyjdzie gdy poproszę, natomiast małym nie chce się zajmować.

Dziecko z poprzedniego związku bardzo dobrze traktuję, szanuję i kocha z czego akurat bardzo się cieszę, martwi mnie, że ciągle zamyka się w łazience i siedzi tam bardzo długo. Pewnego razu w jego telefonię w koszu znalazłam screeny kobiety, która była w pozycjach erotycznych. Gdy zapytałam o to to odparł , że to przez przypadek zrobił screen. Później stwierdził, że chciałby, żebym ja taka była. Zaczęły się kłamstwa, zatajanie faktów. Ciągle mówi , że nie pasuje mu moja fryzurę, zła hybryde wybrałaś, za mało ćwiczysz. Mam nadzieję że za rok się wyrobisz i nie będę się wstydzić.

Wszędzie jeździ sam (codziennie do babci, do kolegi, czy rodziców) gdy ja proponuję wspólne wyjście do babci to się wykręca, bądź udaje, że nie słyszy. Mając urlop 2 tygodnie spędził z nami tylko noce. Wiecznie coś mu wypada. Krytykuje mnie . Gdy mówię, że bolą mnie jego słowa i zachowanie to obiecuję poprawę, ale poprawa trwa kilka dni. Czuję się fatalnie. Nawet do kosmetyczki chodzę z dziećmi i nie mam chwili dla siebie.

Niedługo mam wizytę u psychologa, ponieważ ciężko mi odzyskać równowagę psychiczną. Co myślę, że już jest dobrze między nami to zawsze pojawia się jakiś ” epizod” z jego strony. Podziwia inne kobiety otwarcie mi o tym mówiąc, gdzie wie, że mnie to boli, porównuje mnie. Są też niezapisane numery telefonów, tłumaczy że nie wie skąd. Czuję się jakbym nie była wystarczająca dla niego. Na prawdę się staram i próbuje dawać z siebie wszystko, ale czuję , że tracę przy tym siebie. Proszę was o wysłuchanie, radę. Nie mam nikogo, komu mogłabym powiedzieć cokolwiek o tym co czuję. Chciałabym jakoś zawalczyć o miłość, ale czuję się bezradna.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.