[advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"] [advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"]

Czemu partner zaczął nagle odwlekać ślub?

Wstęp: 9 miesięcy temu związałam się z mężczyzną po rozwodzie i z dwójką dzieci, znaliśmy się wcześniej 4 miesiące, od 7 miesięcy mieszkamy razem. Ja mam 5-letnią córkę, nie miałam z jej ojcem ślubu, on nawet nie chciał mnie poprosić o rękę.

Mój obecny partner od samego początku naszego związku mówił że chce założyć ze mną rodzinę, mieć ze mną wspólne dziecko, ożenić się ze mną. Czasem zwracał się do mnie używając swojego nazwiska, albo per „moja przyszła żono”, w różnych rozmowach we dwoje wtrącał jakieś wzmianki o naszym przyszłym małżeństwie, ślubie, weselu itd. Byłam bardzo szczęśliwa, ponieważ po moich przejściach z ojcem mojej córki i mojej sytuacji rodzinnej (moja matka jest samotną starą panną) naprawdę marzę o tym żeby w końcu wyjść za mąż, założyć tą białą suknię, przysiąc miłości mojego życia że już na zawsze będziemy razem, przyjąć jego przysięgę, nazywać go swoim mężem i móc się nazywać jego żoną. Jego zachowanie i słowa były dla mnie zapewnieniami że chce się ze mną ożenić.

Niestety to szczęście nie trwało długo. Od jakiegoś czasu przestał mnie zapewniać o chęci wzięcia mnie za żonę. Już nie zwraca się do mnie swoim nazwiskiem, nie nazywa mnie przyszłą żoną, nie wspomina o ślubie ani weselu, a jak ja o tym wspomnę to albo udaje że nie słyszy, albo błyskawicznie zmienia temat, albo mówi mi żebym o tym na razie nie myślała.

Miał tatuaż z inicjałami byłej żony, bardzo wyblakły, 2 miesiące temu porozmawiałam z nim że czuję się z tym niekomfortowo i poprosiłam żeby to zakrył. Długo zastanawiał się nad wzorem, aż w końcu postanowił, że przerobi to na moje inicjały. Panieńskie. Tatuaż który ma być na całe życie. Inicjały byłej żony miały pierwszą literę jego nazwiska. On zamiast poprawić żeby została, chciał przerobić na pierwszą literę mojego panieńskiego nazwiska. Tej litery na pierwszą swojego nie da się przerobić.

Na weselu znajomych opowiadał mi jak to było jak on się żenił (nietakt? cios w serce?)

Mamy remont. Kiedyś na moje pytanie kiedy spełni się moje marzenie, powiedział że po remoncie zaczniemy o tym rozmawiać. Twierdził, że skończymy remont przed świętami, niestety brak czasu i pieniędzy sprawił, że jesteśmy w ciemnych czterech literach. Powiedziałam mu, że nic nie szkodzi, że na spokojnie, ale przynajmniej to zapewnienie w postaci pierścionka mógłby mi dać i że to byłby dla mnie najpiękniejszy prezent na święta. Nie odezwał się ani słowem, a kilka dni po tej rozmowie spytał mnie czy chcę od niego na święta elektryczną maszynkę do mielenia. Zaniemówiłam, po czym odpowiedziałam że nie. Spytał co w takim razie bym chciała i nie czekając na odpowiedź, tonem pełnym nerwów i agresji powiedział „no tak k***a, ty pierścionek chcesz, myślisz że ja k***a głupi jestem!”.

Wczoraj mieliśmy awanturę w tej kwestii. Prosiłam żeby mi powiedział wprost na czym stoję bo patrząc na jego zachowanie nie wiem a jest to dla mnie bardzo ważne, oczywiście zamiast dowiedzieć się tego o co spytałam, dowiedziałam się (z pełnej przekleństw i nerwów wypowiedzi) że powinnam się leczyć, że sobie coś cytując uje***** we łbie, że jestem pier********, że ch** go obchodzi to że mi się marzy pierścionek na święta i „jak będę miał chęć to ci kupię pierścionek”.

Wiedząc dobrze, że nie chcę mieć kolejnego nieślubnego dziecka, kilkukrotnie wbrew mojej woli dołożył starań żeby je począć (nie, nie zgwałcił mnie). Przestał dopiero jak mu zagroziłam że jeśli zajdę w ciążę to usunę. Nie liczy się w ogóle z moimi uczuciami. Nie rozumie mimo mojego tłumaczenia, że gdyby jego zachowanie w kwestii związanej z naszym zalegalizowaniem związku się nie zmieniło to nie zależałoby mi aż tak bardzo na oświadczynach już teraz. W różnych sytuacjach często zmieniał zdanie, decyzje i stawiał mnie potem przed faktem dokonanym, więc skoro widzę w jego zachowaniu przesłanki że coś się zmieniło to nic dziwnego że się boję. Mówi mi, że nie będzie tak jak ja chcę zaraz jak tylko mi się zamarzy, mimo że sam jak sobie coś ubzdura to nie patrzy na nic tylko to realizuje. Chciał kupić sobie konsolę a nie mieliśmy kasy – zastawił w lombardzie telefon który mu dałam, nawet mnie nie poinformował tylko postawił przed faktem dokonanym. Chciał kupić sobie drogie buty sportowe nr 3 a miało być nas na to stać dopiero za miesiąc – wściekał się że ja kupuję jedzenie dla kotów (najtańsze puszki biedronki) a on nie może sobie kupić butów (w końcu kupił a i tak w nich w ogóle nie chodzi). Staram się jak mogę żeby był ze mną szczęśliwy. Był zazdrosny o moich kolegów – ograniczyłam z nimi kontakt do minimum. Nie mając czasu dla siebie, przyrządzam mu potrawy które lubi a których ja nie tykam. Nigdzie nie wychodzę, może raz na dwa miesiące do koleżanki na 2-3 godziny. Zmieniłam dla niego swoje życie, cały czas zwracam uwagę na to jak on się ze wszystkim czuje, a on mnie traktuje w ten sposób i nie chce ze mną szczerze porozmawiać w kwestii która jest dla mnie najważniejsza tylko wylewa na mnie jad. Mimo że w normalnie funkcjonującym związku ludzie mają potrzebę uszczęśliwiania się nawzajem…

Bardzo proszę o słowo wsparcia, poradę.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Anonim pisze:

    Niestety ale za bardzo wchodzisz mu w tylek. Niestety jak teraz pokazuje pazury to lepiej nie będzie.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.