Cwana Mamuśka

Mam problem z jedną mamuśką z mojego osiedla. W sumie to taka moja koleżanka, bo kiedyś dużo razem chodziłyśmy. Poznałyśmy się kiedyś na spacerze z wózkami bo mamy dzieci w podobnym wieku. One też jest w podobnym wieku, bo ma 20 a ja 21. Fajnie się dogadywałyśmy i nasze córki też się polubiły. Było fajnie, bo lepiej razem chodzić na spacer niż samemu. Teraz ona mnie unika, bo się pozarłyśmy o pieniądze.

To było tak, że kiedyś poszłyśmy razem do sklepu po jakieś chrupki dla dziewczyn czy coś takiego. I ona przy kasie powiedziała że nie ma pieniędzy i czy mogę jej pożyczyć, bo zapomniała portfela. Zapłaciłam za nią, bo te chrupki parę złoty kosztowały, a każdy może zapomnieć portfela. Obiecała, że odda mi zaraz na drugi dzień i faktycznie na drugi dzień mi oddała nawet parę groszy więcej. Ale za tydzień później jak byłyśmy na spacerze, to zaczęła coś do mnie dziwnie mówić. Najpierw, że jestem jej najlepszą koleżanką, bo jak urodziła Majkę to wszystkie koleżanki się od niej odwróciły, bo one są jeszcze gówniary i na imprezy non stop chodzą. Potem mówiła, że nie chce naszej przyjaźni rozwalić, a ma do mnie delikatną sprawę i boi się. Wreszcie powiedziała, że potrzebuje pożyczyć 100 złoty do 10, a był 3, bo jej facet dostaje wtedy wypłatę a nie mają za co małej kupić słoiczków. Zrobiło mi się jej żal i pożyczyłam jej z moich pieniędzy 100 zł. Trochę się bałam, że mi nie odda ale wiem gdzie mieszka i jakos bym odzyskała tą stówę. Nawet nie mówiłam nic mężowi, bo by mnie opier… ze jakiejś obcej babie pożyczam kasę.

Oddała mi kasę koło 12, bo był weekend i nie widziałyśmy się w parku. Za kilka dni znowu zaczęła coś gadać, że im się pralka zepsuła i nie mają za co naprawić, bo jej facetowi nie wypłacili całej wypłaty. Chciała pożyczyć 200 na mechanika do 10, a to był chyba 20. Powiedziałam jej, że mogę jej stówę pożyczyć teraz, drugiej nie mam. Prosiła mnie, żebym od męża wzięła, bo ona nie ma w czym prać rzeczy małej. Nie chciałam nic mówić mężowi, to pożyczyłam od mojej mamy. Powiedziałam jej, że potrzebuję dla siebie i mi pożyczyła, a ja zaraz poleciałam do niej, żeby miała na mechanika. Tak byłam głupia, że nawet do domu jej zaniosłam kasę.

Jak minął 10, to było już zimno bo to był pazdziernik i nie wychodziłam już tak często na spacery. Zadzwoniłam do niej, żeby oddał mi kasę a ona zaczęła ściemniać, że za dwa dni, bo coś z autem mają i nie ma. Wkurzyłam się, ale czekałam jeszcze kilka dni, a potem ona już nie odbierała ode mnie telefonu i pisała sms, że mi odda, jak będzie miała i o co mi chodzi. Któregoś dnia poszłam do niej do domu i powiedziałam, że jak mi nie odda do jutra, to pójdę na policję. Ona zaczęła się śmiać i powiedziała, że wszystkiego się wyprze i zamknęła mi drzwi przed nosem. Wkurzyłam się i powiedziałam wszystko mężowi. Jaką miałam awanturę w domu, to masakra. Jeszcze nie widziałam mojego takiego wkur… Normalnie wszystko latało i myślałam, że mi przywali. Potem razem poszliśmy razem do tej złodziejki. Złapał się z jej facetem o mało co się nie pobili, a ta tylko beczała i wołała, że to moja wina. Okazało się że jej facet nic nie wiedział i jak mu mój powiedział że wisi mi kasę, to obiecał że weźmie z bankomatu i odda. Na drugi dzień przyszedł do nas, oddał wszystko i przeprosił, ale od tamtej pory ta mamuśka unika mnie jak ognia. Porozgłaszała po osiedlu jakieś plotki o mnie, że się źle dzieckiem zajmuję, a mój mąż się awanturuje po pijaku. Ja mam ją w d… tylko małej mi żal, bo już nie ma z kim na spacerki jeździć.

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.